Zwłaszcza w czasie wyborów z dogrywką. Najważniejszy argument – cisza wyborcza, to dwa dni normalnych bloków reklamowych. To się znowu da oglądać! Dwa dni normalności w środku kampanii to dwa dni bezcenne. Przecież od poniedziałku, najdalej wtorku, wszystko wróci. W jeszcze gorszej, bo zamiast urozmaiconej, 10-cio kandydatowych(?) bloków, oglądać będziemy pretendentów tylko dwóch.
59
BLOG
Nie kończmy z tym idiotyzmem
To przecież będzie jakby przez dwa tygodnie reklamowano tylko dwa proszki, tylko dwie pasty do zębów, czy tylko dwóch komórkowych operatorów.
Jeżeli chcemy zlikwidować ciszę wyborczą – to pewnie w całości. W dniu głosowania również. To przecież też będzie blokować, kneblować i niewolić. A nie jest przecież trudno wyobrazić sobie „obstawienie” kluczowych miejsc dla niedzielnego ruchu (kościoły i hipermarkety) przez jednoznacznie kojarzonych z kandydatami polityków. O możliwościach związanych z kampanią negatywną na ulicach i w mediach – strach myśleć.
Ma ktoś pomysł na zabezpieczenie demokracji przed brudnymi zagrywkami w dniu wyborów? Bo ja nie mam. W czystą grę politycznej klasy jakoś nie wierzę.
Całe to oburzenie o ciszę wyborczą jest, moim zdaniem, wynikiem zatrważających spadków oglądalności i klikalności, czyli kasy oraz możliwości lansu dla osób, istniejących dzięki światłu odbitemu od kandydatów. Nie stresujcie się – odbijecie to sobie za kilkadziesiąt godzin z nawiązką.
Zostawmy sprawę tak jak jest. Jakby nie wyborcza cisza pewnie nie znalazłbym dzisiaj czasu na pobuszowanie po Wikipedii i przekonanie się, że systematyka (ta biologiczna) mocno się od czasów mojej szkolnej nauki biologii zmieniła. Teraz buszuję po stratygrafii i bardzo mi z tym dobrze.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)