Dzięki prawomocnemu orzeczeniu sądu, program ugrupowania nie musi być zgodny z programem popieranego przez niego kandydata. W pełni się z tym zgadzam, tym bardziej, że nie można wykluczyć, że albo ugrupowanie zmieni program, albo kandydat poglądy.
Wesoło może być w przypadku gdy zrobią to jednocześnie. Ale skoro nie może być dobrze… To znaczy może. Tylko nie wszystkim. Nie od razu. Bo przecież taka jest prosta konsekwencja polaryzacyjno-dyfuzyjnego modelu rozwoju zaproponowanego przez Partię.
In spe Prezydent deklaruje, że będzie łączył. I ja mu wierzę. Ponieważ społeczno-ekonomiczna koncepcja Partii oparta jest o podział. To się fajnie uzupełnia. Takie Jin i Jang w środkowoeuropejskim wydaniu. Jeżeli Partia zbytnio zapędzi się w polaryzowaniu i zgubi dyfuzyjny parytet, czający bazę bezpartyjny Prezydent wystąpi z ustawodawczą inicjatywą i linię skoryguje.
Pomyśli ktoś, że jaja sobie robię. Tymczasem ja tylko na poważnie biorę drugą już deklarację Bronisława Komorowskiego o tym, że jest zwolennikiem rozwoju zrównoważonego, a nie tego opartego o metropolie. Pierwszy raz w liście do Waldemara Pawlaka, drugi raz w niedzielnej telewizyjnej debacie.
Jeżeli wdrożenie zakładanego na 20 lat planu polaryzowania i dyfundowania się powiedzie – faktycznie zaniknie podział na Polskę A i B. Zostanie on zastąpiony podziałem na województwo A i B. Każde z osobna.
Im większe i z mniejszym biegunem wzrostu, tym bardziej. Na szczęście będzie Prezydent, który będzie łączył. Nie bardzo wiadomo kogo i co, ponieważ podziały mają być zgodnie z doktryną Partii przeniesione na poziom regionów. Za które odpowiedzialne są samorządy.
Ale będzie łączył.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)