Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina
405
BLOG

Robert Marchwiany: Zamoyski problem

Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina Polityka Obserwuj notkę 5

Nie da się ukryć, że magistrat w Zamościu ma coraz większe kłopoty. Wraz z nim, rzecz jasna, prezydent Marcin Zamoyski. Decyzje Urzędu Miejskiego przyprawiają mieszkańcom coraz więcej zmartwień, a jego zarządca sprawia wrażenie, jakby nie dostrzegał, że w mieście założonym przez jednego z przodków prezydenta dzieje się coraz gorzej.

Olgierd Jedlina do Zamościa wprawdzie na co dzień bardzo daleko nie ma, ale poruszenie tematu odnoszącego się wprost do tego miasta zaproponował osobie, która mieszka w nim od urodzenia – czyli mnie. Zgodziłem się, gdyż łączy nas podobne podejście do zagadnienia, a przy tym mogę się wypowiedzieć o sprawie, która bardzo mnie niepokoi.

Osoba Marcina Zamoyskiego wykorzystywana jest często jako chwyt marketingowy. Poniekąd nic w tym dziwnego, gdyż rzadko się zdarza, żeby miastem rządził potomek jego założyciela. Taka kontynuacja wygląda więc bardzo fajnie i na niektórych robi spore wrażenie. Da się usłyszeć nawet opinie, że osoba Marcina Zamoyskiego jest wręcz naturalną gwarancją dbania o miasto, jak o swoją własność.

Własność zaś dla prezydenta Zamoyskiego jest rzeczą ogromnie istotną i dlatego bardzo stanowczo walczy on o odzyskanie swoich dóbr rodzinnych w Zwierzyńcu  Ma zresztą w tym całkowitą rację, bo włości rzeczywiście zwyczajnie zagrabiono i dlatego powinny one wrócić do prawowitych właścicieli. Tyle, że jakkolwiek o obecne i przyszłe dobra rodowe pan prezydent dba należycie, to o największe familijne dziedzictwo – acz już publiczne – stara się jakby mniej.

Nie da się ukryć, że zamojski magistrat ma coraz większe kłopoty. Zaczęło się od sprawy zamieszania z wynajmem jednej z kamienic, za sprawą którego najpierw wyrolowano prawowitego zwycięzcę przetargu, a gdy ten w końcu doszedł sprawiedliwości w sądach – musiano wyrzucić dwie restauracje, którym Urząd Miasta lokale w tym budynku w międzyczasie przydzielił. Tym samym w kamienicy teraz nie działa nic, za to miasto musi się uporać z roszczeniami wszystkich trzech podmiotów. Żądane kwoty są niemałe – pierwszy złożony pozew opiewa na ponad 18 milionów złotych.

Inny problem miasto ma z pozyskiwaniem środków unijnych. Co prawda jest to rzecz, którą magistrat się chlubi i ma ku temu pewne podstawy, bo gruntowną modernizację Starówki bez wątpienia można uznać za sukces. Natomiast obecnie jest z tym trochę kłopotów, gdyż Zamość nie zajmuje już czołowego miejsca w rankingach. Wprawdzie rzecznik pana prezydenta twierdzi, że jest to efekt przesunięć rozliczeń za ostatnie inwestycje, ale i w tym roku nie wszystko się uda.

W dodatku już wiadomo, że nie wyjdzie absolutnie kluczowa inwestycja dla kulturalnego rozwoju miasta, czyli modernizacja Zamojskiego Domu Kultury. Sprawa to bardzo dziwna, gdyż wszystko rozbiło się o wysłanie dokumentów z jednodniowym opóźnieniem, choć magistrat miał na to kilka miesięcy. Nie można się więc oprzeć wrażeniu, że chodziło o zaoszczędzenie środków własnych, których – jak napisałem wyżej – miasto może pilnie potrzebować.

To nie jedyne grzechy pana prezydenta. O niektórych wspominał już wcześniej Gospodarz tego bloga. Dodam jeszcze od siebie, że tylko dzięki przeciąganiu sprawy do granic możliwości miasto uniknęło konieczności wypłaty ponad miliona złotych dla Klubu Sportowego „Hetman”, dla którego była to ostatnia deska ratunku. Teraz już zniknął on z piłkarskiej mapy Polski, dzięki czemu pan prezydent mógł objawić się mieszkańcom jako mąż opatrznościowy zamojskiej piłki nożnej.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, że prezydent jest tylko (i zarazem aż) szefem całego zespołu, który przeprowadza wszystkie te procedury, skutkiem których miasto tak bardzo obrywa. Większości dokumentów prezydent nawet nie widzi na oczy, gdyż zajmuje się nimi sztab zaufanych osób. Tu jednak jest klucz do całej sprawy – zaufanie. Zastanawiam się czy nie jest ono nadmierne u Marcina Zamoyskiego, skoro coraz wyraźniej widać, że ludzie, którym powierza bardzo ważne zadania do wykonania, zwyczajnie sobie nie radzą. Wszak co by nie mówić, dobór współpracowników jest sprawą zasadniczą dla każdego zarządcy.

Sprawa wręcz symboliczna – w ostatnich dniach zaczął się rozsypywać pomnik Dawida Psalmisty, za postawieniem którego bardzo orędował Marcin Zamoyski i o którego utrzymanie niezbyt już obecnie dba. Pytanie czy prezydent miasta – będący poniekąd żywym pomnikiem – „rozsypie się” za sprawą jesiennej decyzji mieszkańców przy urnach wyborczych?

 
Robert Marchwiany

»... Jednym z Polokoktowców jest Olgierd Jedlina, redaktor pisma "Pasikonik", żyjący spokojnie w swoim poukładanym świecie z narzeczoną Ewą. Jego spokój burzy schwytanie jego przyjaciela Adasia przez agentów Kilkujadka. Adasiowi udało się samodzielnie stworzyć formułę Kingsajzu, co może przynieść Polokoktowcom trwałe bezpieczeństwo, jednak dla Adasia staje się przyczyną zguby...« (http://www.zgapa.pl/zgapedia/Kingsajz.html)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka