12 obserwujących
612 notek
710k odsłon
  151   0

Praworządność dla elit. Echa przesłuchania Giertycha i Wrzosek w PE

Dzisiaj miało miejsce w Parlamencie Europejskim przesłuchanie R. Giertycha i E. Wrzosek w sprawie Pegasusa. Choć to niewytłumaczalne dla zwykłego Kowalskiego, dziwnym trafem znalazł się przed komisją w PE mec. Giertych. Ten sam, który konsekwentnie odmawia stawienia się przed polską prokuraturą, nie ma zahamowań, aby bez problemu przyjechać do Brukseli. Sprawa mecenasa jest o tyle emocjonująca, że stawiane są wobec niego poważne zarzuty i stąd z całą pewnością zdziwienie, że pojawił się na przesłuchaniu. Jednak uważam, że Giertych w tej sprawie postąpił w sposób wyrachowany. Doskonale wiedział, że nie stanie mu się żadna krzywda, bo polska opozycja z dużą dozą prawdopodobieństwa doniosła do PE, że mecenas jest w Polsce szykanowany, prześladowany, że PIS się na niego uwzięło. Że ogólnie mówiąc jest niewinny. To stawiało go w roli męczennika. Ponadto było wiadome, że zarzuty Giertycha nie są zarzutami ogólnoeuropejskimi i w żadnym wypadku nie mogą być wiążące, a co za tym idzie Bruksela nie ma wglądu do tego, co dzieje się w Warszawie. Także mógł on ze spokojem udać się do Belgii. 

Istnieją z tego przesłuchania jednak dwie niezwykle istotne rzeczy: po pierwsze wypowiadany zarzut o byciu politykiem przez Prokuratora Generalnego Z. Ziobrę. Czyli zarzut krótko mówiąc o łączeniu tych funkcji, ale jednocześnie o wpływie polityki na wymiar sprawiedliwości. Są to słowa tym bardziej absurdalne, że nie jest to kwestia nowa w państwach UE, bo tam regularnie polityka i sądownictwo idą ze sobą w parze. Najlepszym przykładem są Niemcy. Aż dziw, że nikt Giertychowi nie zwrócił uwagi, że podnosi rzecz bzdurną, choć na pewno wszystko było starannie wyreżyserowane i miało po raz kolejny w Europie podtrzymać tezę o ingerencji władzy w sądownictwo. Polska ma być przecież wyjątkiem, a inne kraje niech robią po swojemu. Swoją drogą dziwne, że nikt nie zapytał zainteresowanych  o ich udział w marszach politycznych, występach na konferencjach wraz z opozycją. Ale przecież elicie wolno.

Drugą kwestią jest sprawa omawiana przez mecenasa o jak ja to ujmuję szkalowaniu polskiej opozycji przez PIS, o walce z nią czyli ogólnie, że władza tłamsi Tuska i polityków przeciwnych Kaczyńskiemu. Że nie daje ona im spokoju. Tutaj nie było głosu sprzeciwu, gdy Giertych wypowiadał te tezy. Natomiast nie było mowy, a być powinno o tym, że za PO także były nastroje antypisowskie, antyprawicowe co doprowadziło do zamachu w biurze PIS w 2010 r. Wtedy adwokat, który tak ochoczo mówił o obronie polskiej opozycji, w tamtym okresie nic nie zrobił, aby tej tragedii uniknąć. Ba, nie wypowiedział nic potępiająco Cybę. To oznacza wyraźne istnienie podwójnych standardów.

Podsumowując: przesłuchanie Wrzosek i Giertycha było kolejnym aktem walki opozycji z rządem. Trzeba było odświeżyć kolejną sprawę, aby społeczeństwo powoli obrzydzać PIS. W mojej ocenie było to nieudane posunięcie, bo ta sprawa nie budzi już takich emocji jak na początku. Naród uznał, że ich ta sprawa nie dotyczy, a chodzi głównie o polityków, którzy jak zawsze mogą mieć coś za uszami. Dalej oczekują zajęcia się pilnymi sprawami, ale co z tego skoro przeciwnicy władzy oczekują czegoś innego.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka