Wszyscy bardzo się ekscytujemy tym jak wielką ofensywę w polityce krajowej, prowadzi obecny prezydent. Obecna koalicja ubolewa, że rząd nie może funkcjonować, bo Nawrocki wszystko wetuje, czym doprowadza do tzw. obstrukcji parlamentarnej. Z kolei jego zwolennicy, ale i także sympatycy Konfederacji, chwalą jego decyzje. Prawda jak zawsze leży po środku, dlatego z obywatelskiego punktu widzenia, spróbuję naświetlić cztery najważniejsze skutki ostatnich prezydenckich decyzji:
1. Z całą pewnością zawiedzeni będą ci, co krzyczeli o lenistwie rządu. Przede wszystkim chodzi tutaj o polityków PIS, którzy krzyczeli, że to najbardziej leniwy parlament w historii. Okazało się to nieprawdą, bo na biurku prezydenckim, mamy sporo projektów. Więc rząd pracuje, a tym, co myślą inaczej, proponuję trochę pokory i popatrzenie się we własne szeregi.
2. Taka liczba wet Nawrockiego świadczy o tym, że spora większość tych ustaw, które teraz okazują się jednak niezwykle ważne dla społeczeństwa, była ewidentnie pisana i przygotowywana do podpisu dla R. Trzaskowskiego. On miał po cichu, bez echa wprowadzać je w życie, a Polacy mieliby obudzić się i poczuć konsekwencje, w długi czas po ich podpisaniu. K. Nawrocki złamał tę zasadę, każdą swoją decyzję głośno ogłaszając i jednocześnie dosadnie ją argumentując.
3. Wierzę obecnemu prezydentowi, że dobre prawo, zawsze znajdzie jego akceptację. A wszelkie niedociągnięcia, będą bezlitośnie piętnowane. I to konsekwentnie czyni. Można zauważyć, że tyle wet świadczy o niesamowitych bublach prawnych czyli tzw. pułapkach, jakie nie tyle na prezydenta, co dla ludzi, przygotowali rządzący. Uchwalane prawo musi być równomierne i w miarę możliwości sprawiedliwe dla wszystkich; to także przyświeca obecnej głowie państwa.
4. Bardzo się cieszę z wet także dlatego, że K. Nawrocki, chciał swoim brakiem podpisu, wywołać dyskusję nad zagadnieniami, z którymi się nie zgadza. Chce pokazać, że to, co wetuje może być dobre, ale wprowadzane z głową przy współpracy wszystkich, a nie określonych z góry środowisk lub bez ich udziału. To ważne, bo milcząca albo mało konkretna zgoda, to często policzek w twarz dla wyborców. Szkoda tylko, że politycy koalicji, nie chcą merytorycznie pochylić się nad problemem, ale odpowiadają kwestiami: kopiuj-wklej lub pustosłowiem.
Podsumowując: prezydent robi swoje, a rząd licząc na łatwe podpisy, przeliczył się. I jest czy chce czy nie, skazany na rozmowę z prezydentem, bo obchodzenie jego zgody, będzie przyczynkiem do jeszcze większego chaosu.
Inne tematy w dziale Polityka