Przychodzi znajomy do lekarza o imieniu Krystek i mówi: "Krystek, daj mi receptę na piec pawulonów bo ja do roboty jadę". A jest łowcą skór. Lekarz daje receptę bez wskazań medycznych ot na gębę, że kumpel poprosił a poza tym zawsze mu dawal, bo to w końcu znajomy. Jedzie kumpel do roboty i ma na wieczór pięć trupów. Kasa zarobiona. I tu postawię teoretyczną kwestię Izbie Lekarskiej i sądowi lekarskiemu: czy ze względu na znajomość prywatną lekarz ponosi winę czy nie za współudział w zamordowaniu pięciu osób a przynajmniej winę pomocnictwa w mordowaniu pacjentów?
Co Państwo myślą jak by orzekła Izba Lekarska: popełnił błąd lekarz czy nie? Naruszył zasady etyki lekarskiej czy nie? Czy znajomość prywatna zwalania lekarza z etyki lekarskiej?


Komentarze
Pokaż komentarze