Polskie ZOO Polskie ZOO
603
BLOG

Dwie paczki z trotylem i C4. Sędzia Kędzia tuszuje przestępstwo

Polskie ZOO Polskie ZOO Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Spokojnie to nie Smoleńsk. To tylko Siedlce. Paczki z trotylem, których nie było ale żona lekarza je widziała. Nadeszły pocztą do niej. Listonosz przyniósł. Najpierw we wrześniu 2012 roku dwie paczki a jak się okazało później także w marcu jak zeznał lekarz też miało byc dwie. Było ich łącznie cztery. W roku 2012 wysłałem do lekarza wniosek o udostępnienie mi dokumentów z leczenia. Gdy już się udało w pierwszej fazie zatuszować błąd medyczny i fałszerstwo dokumentów medycznych postanowiłem uzyskać do nich dostęp. Ale skończyło się zawiadomieniem lekarza i jego adwokata do prokuratury, że ja nękam lekarza poprzez wysyłkę dwóch paczek z możliwą zawartością materiałów szkodliwych dla życia. Do dziś nie wiem czy wysłałem trotyl czy C4 i ile tych paczek było. Pewnie dwie z trotylem a dwie z C4.

W dn. 21 września 2011 roku otrzymałem list od lekarza a w nim sfałszowaną dokumentację z mojego leczenia. Miałem m.in. pisaną wizytę lekarską, która nie miała miejsca. Lekarz zarzekał sie w prokuraturze, że ta wizyta się odbyła i miała taki przebieg jak zapisał w dokumentacji. A ja... byłem w domu i gadałem przez telefon. Wysyłałem smsy i siedziałem w internecie. Złożyłem zawiadomienie do prokuratury. Prok. Katarzyna Wąsak z Siedlec a i owszem zażądała okazania dokumentów. Lekarz dostarczył. Wąsak zrobiła sobie kserówek i dokumenty odesłała lekarzowi. Nie zabezpieczyła ich a prowadziła śledztwo w sprawie ich podrobienia. Lekarz dostarczył prokuraturze 12 kart dokumentów z mojego leczenia. Były inne niż wydał mi pocztą 21 września 2011 roku. Nie było wskazań medycznych nawet w badaniach, które były u mnie.

Dokumenty wydane mi to 7 stron. Prokuraturze lekarz dał 12 stron. Gdy sędzią Magdalena Banasiuk ukręciła łeb śledztwu postanowiłem się zwrócić do lekarza o kopie tych 12 stron. Nigdy ich wcześniej nie widziałem. Nie wiedziałem, ze istnieją. Skończyło ię sprawą nękania lekarza. Policja stawała na głowie - zapewne popędzana przez prokuraturę - by czym prędzej dorwać dowody, że nastaję na lekarza. Właściwie nie nastają tylko go nękam paczkami. Dwukrotnie policja zwracała się do Poczty Polskiej z pytaniem jakie paczki wysłałem do lekarza i kiedy. Faksowali i słali pocztą. Już w roku 2011 lekarz zeznawał, że bał się o swoje zycie i zycie rodziny. Nie za bardzo mu w to uwierzyli i nie stwierdzili wtedy zagrożenia dla zycia i zdrowia, jednak prokuratura nie wysłała lekarza do psychiatry, by go zbadał skąd u niego takie lęki bezprzedmiotowe. W końcu Poczta Polska odpowiedziała, że "nie na trafiła na ślady paczek". Pech! Ot prok. Kempka z policją nic na mnie nie znaleźli. Paczek brak. Lekarz kłamał. Postawił swoją żonę na świadka, że paczki były i ona tak zeznała. Strasznie się ich przestraszyła jak listonosz do domu przyszedł i paczki pokazał. Szkoda, że nie zeznała, ze się osunęła omdlona i łbem trząchnęła o beton i że nie dołączyli jakiejś obdukcji na poparcie paczek. No ze strachu przed paczkami, które nie istniały. Prokuratura nie przebadała psychiatrycznie tej pani, mimo, że kobieta widziała to co nie istnieje i potrafiła przekonać do istnienia paczek dwie inne dorosłe osoby. I kłamał adwokat lekarza. Paczki wedle tych przestępców były i mogły zawierać materiały wybuchowe jako przykład materiałów szkodliwych dla zdrowia i życia. Kłamali we trójkę.

Ale jak pech to pech w prokuraturze. Niewygodne pismo przysłała Poczta Polska. Paczek nie było. Co zrobić z takim pismem, które jak wół jest dowodem popełnienia przestępstwa przez lekarza, jego żonkę i adwokata? Albo trzeba wszcząć dochodzenie w sprawie złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i składania fałszywych zeznań albo... dokument musi zniknąć. Wybrali drugą opcję. Dokument znika!

Prok. Wysokiński prowadzący sprawę i prok. Kempka wiedzieli, że przestępstwa nie było. Pech! Nie mają nic na pacjenta, a przecież pacjent nęka lekarza i zamach na niego przygotował. Odmawiają lekarzowi wszczęcia dochodzenia. Nie mają wyboru. Ale jest to diabelnie niewygodne pismo z Poczty Polskiej, na podstawie którego powinno się trójkę tych medyczno-adwokackich przestępców do więzienia wsadzić. Pismo znika. Policja z prok. Kempka nie dają go w ogóle do akt. Nie dołączyli go i takie akta bez tego pisma wysłali do sądu, bo lekarz się odwołał od postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa.

Otrzymałem dostęp do akt tego postępowania w trybie Ustawy o dostępie do informacji publicznej. Czytam i jak wół nie ma dokumentu. Policja tarabani na Poczcie i nie ma odpowiedzi? Niemożliwe. Zacząłem poszukiwania tego dokumentu i co się okazało? Organa ścigania zachachmęciły ten dokument! Ukryli go! Zataili jego istnienie! Toż to przestępstwo zatajać dowody przed sądem. W końcu docieram do dokumentu. Jest w aktach zupełnie innej sprawy. Prok. Maria Kempka nie chce mi powiedzieć dlaczego tam. Nie chce mi wydać kopii koperty w której Poczta pismo wysłała. Chcę udowodnić ukrywanie dowodów przestępstwa przez jej prokuraturę i organa ścigania. Nie daje mi tej kopii koperty a przecież jest na niej data stempla pocztowego. Dochodzi do wymiany korespondencji z prok. Kempką.

W czerwcu 2012 roku pewny już i z wyrwanym na siłę prokuraturze dowodem popełnienia przestępstwa przez lekarza składam zawiadomienie do prokuratury. Wszczynają śledztwo. Prok. Seremet zabiera je z Siedlec do Zambrowa. Zdawałoby się wszystko na dobrej drodze. A gdzie tam! Nic tam nie robią. Po prostu nic. Nie ma przesłuchań nawet. Nie przesłuchują nikogo oprócz mnie. Oczywiście nie przesłuchują nikogo, bo ja zaznaczyłem, że będę zadawał pytania o paczki z trotylem. Zambrów umarza śledztwo. Ot po prostu gołosłownie, że trzeba zatuszować przestępstwo i tyle. Zambrów głupi nie jest i wie, że jak zacznie w sprawie grzzebac, to wypłynie kwestia ukrycia dowodu przestępstwa w Siedlcach - dowodu, który nigdy do sądu z prokuratury nie trafił. Składam zażalenie na umorzenie śledztwa. Trafia do sądu w Siedlcach.

Referentem sprawy jest sędzia Daniel Kędzia i... odrzuca moje zażalenie, gdyż wedle niego przestępstwa nie było, bo w aktach tej sprawy o dwóch paczkach nie było pisma z Poczty Polskiej, że paczek nie było. Co za trefny sędzia! Kto go wpuścił do zawodu? Powołał się na ukrycie dowodu przestępstwa przed sądem przez prokuraturę i policję i zatuszował przestępstwo. Wiedział, że ten dowód jest i organa ścigania z prokuraturą Kempki go ukryły. Tego jeszcze chyba w Polsce nie było, że sie sędzia powołuje na przestępstwo prokuratury i policji by zatuszować inne przestępstwo. Naturalnie tylko możliwe przestępstwo choc dowód nigdy do sądu nie trafił. Ale już jest. Zrobił to sędzia Sądu Rejonowego w Siedlcach Daniel Kędzia - personalna pomyłka w polskim wymiarze sprawiedliwości. Ten sędzia odstawił posiedzenie, gdy byłem ciężko chory. Miałem paraliż i leżałem szereg tygodni w szpitalu. Złożyłem wniosek o odroczenie tego posiedzenia. Mimo to Kedzia je przeprowadził. Łamał moje prawa i łamał prawo wobec mojej osoby. Złamał moje konstytucyjne prawo do uczciwego sądu, by tylko zatuszować przestępstwo lekarza, jego żony i adwokata i to powołując się na przestępstwo dokonane wobec wymiaru sprawiedliwości przez policję i prokuraturę Marii Kempki. Lekarz sądowy zaświadczył, że nie mogłem być na tym posiedzeniu. Pani Więckiewiczowa ciągle mi pisała o lekarzu sądowym i jego funkcji w wymiarze sprawiedliwości. Po co mi to pisała, skoro jej sąd nie respektuje woli lekarza sądowego? Produkowała gołosłowne papiery bez pokrycia w faktycznej pracy jej sądu? Mam kolejny tego przykład i to przykład właśnie z sędziego Kędzi.

Cóż… Poseł Wojciechowski pytał kiedyś sędzię Zych, czy wzięła łapówkę. To dobry sędzia. Wie jak i kogo pytać. Tak się zastanawiam o co Wojciechowski by spytał sędziego Kędzie. Nie wiem. Ja bym spytał „Co pan jeszcze robi w tym zawodzie i po co pan do niego w ogóle przyszedł?”. Na kanwie pytania posła Wojciechowskiego, który zna swoje środowisko powstaje społecznie ważna kwestia ilu sędziów poszło do tego zawodu nie po to by chronić praworządność i stać na straży sprawiedliwości lecz po to by brać łapówki. Tę kwestię postawił poseł Wojciechowski. Sędzia Wojciechowski! Jest to naturalna konsekwencja jego pytania do sędzi Zych, czy wzięła czy też nie wzięła tej łapówki. A sędzia Kędzia - po co on poszedł do tego zawodu? W moim wypadku przyszedł, by tuszować przestępstwa dokonane przeciwko mojej osobie. Teraz zgłosił się do kolejnego procesu pomawiania mnie przez adwokata i lekarza. Kłamstwa i oszczerstwa wszelkie ci panowie i do PZU SA i do Redakcji "Gazety Wyborczej" pisali. "Gazeta Wyborcza" głupia nie była i pozadawała szereg pytań. Może powodem było to, że sie jeden z nich u Adrianka podobno leczył. To psychiatra siedlecki. Zobaczymy czy oskarżonego sędzia Kędzia na badanie u psychiatrów wyśle i czy do koleżanek matki oskarżonego lekarza. Może sam oskarżony o to zawnioskuje, bo już w innym procesie się na niepoczytalność powoływał podobno i na leczenie u tegoż psychiatry Adrianka. Sędzia Kędzia wie lepiej niż ja - wie to "z urzędu". Zobaczymy jaki to sędzia ten sędzia Kędzia. Tymczasem Kędzia nie respektuje woli lekarza sądowego, że przez 2-3 miesiące nie będę w stanie stawić się na posiedzenie pojednawcze jako oskarżyciel prywatny i wyznacza termin. Jestem po poważnym urazie ortopedycznym. Chodzę o dwóch kulach. Co tak się spieszy ten Kędzia, że lekceważy prawny dokument o mojej chorobie i niemożności stawiennictwa w dłuższym okresie?

O wszystkim wie bardzo dobrze i prezes Sądu Rejonowego w Siedlcach Iwona Więckiewicz i prezes Sadu Okręgowego w Siedlcach Mirosław Sokólski. Żadne z nich nie kiwnęło palcem w kwestii ukrycia dowodu przestępstwa przez policje i prokuraturę Kempkowej przed sądem jako organem Państwa. Żadne. Nie kiwnęli palcem, gdy ukrycie tego dowodu przestępstwa będące także przestępstwem Kędzia wykorzystał do zatuszowania przestępstwa lekarza, jego żony i byłego mecenasa. Dziś spytałem prezesa Sokólskiego (pismo na drodze elektronicznej z 20.11.2014): "ile przestępstw zostanie zatuszowanych w Pańskim Okręgu popełnionych przeciwko mojej osobie? Czy wszystkie?". Wysłałem też do dziennikarzy pilotujących moje sprawy. Spytałem go dlatego, że odpowiada za sądownictwo w jego okręgu i jeśli inny sędzia łamie prawo to ma obowiązek podjąć odpowiednie kroki wobec takiego sędziego. Sędzia Sokólski może za bardzo się skoncentrował na budowie gmachu sądu zapominając o tym, co jest istota jego funkcji. Nie wiem. Może sądownictwo poszło samopas, bo go pan Sokólski nie doglądał właściwie... I stąd taki personel jak sędzia Kędzia - powołujący się na przestępstwo policji i prokuratury zatajenia dowodu przestępstwa by lekarz i jego wspólnicy nie poszli siedzieć. Ale czy o lekarza i jego wspólników tu tylko chodzi? Nie. Wytłumaczenie jest proste dlaczego takie postanowienie wydał Kedzia - nie chodziło nawet o lekarza i jego wspólników. Chodziło o prok. Marię Kempkę, która miała obowiązek jako Prokurator Rejonowy w Sieldcach przedstawic sądowi komplet materiału dowodwego a tego nie zrobiła. Powinna za to pójśc precz z prokuratury i stracic posadę. Dlatego trzeba było zatuszowac przestępstwo: nie poniesie odpowiedzialności policja z prokuraturą za zatajenie dowodu przestępstwa i nie poniosą odpowiedzialnosci jego sprawcy. W "wolną amerykankę" zmieniło się sądownictwo nieco za prezesury pana Sokólskiego. To ze sprawiedliwością i wolą Ustawodawcy przestało miec cokolwiek wspólnego. I z wymiarem sprawiedliwosci mojego Kraju. To już nie jest organ Państwa w Siedlcach. To organ tuszowania przestępstw uwikłanej we wajemne zależności grupki ludzi chroniący posady tych, którzy powinni je stracic. Niestety... Podam jako przykład zależności personalnych w obsadzie stanowisk: Prezes Sokólski popiera prezes Więckiewicz na stanowisko. Prezes Więckiewicz popiera pana Sokólskiego na stanowisko. Mężem prezes Więckiewicz jest Robert Więckiewicz - Prokurator Okręgowy w Sieldcach. Albo inne poparcie: prok. Andrzej Pogoda popiera na stanowsko prok. Roberta Więckiewicza a ten popiera prok. Pogodę na stanowisko prokuratora apelacyjnego. Genealogie mozna pisac kto kogo na stołek popierał i takie samo poparcie otrzymywał. Czy prok. Pogoda i prok. Więckiewicz pozwolą, by prok. Kempce włos z głowy spadł? Odpowiedź dał niezawisły, obiektywny, bezstronny sąd żony pana Więckiewicza: skoro sędzia Kędzia nie stwierdził przestępstwa lekarza, jego żony i adwokata to... prokuratura pani Kempki nie ukryła dowodu przestępstwa. Ot logika prawnicza "po siedlecku". No i "po lubelsku" także. "Logika siedlecka" w prokuraturze czyli odwracanie kota ogonem. Wszystko na pozór się zgadza, ale sędzia Małgorzata Semeniuk postanowiła, że te paczki istniały. Postanowiła, że istnieje to, co nie istnieje "wysyłka dwóch małych paczek nie stanowiła przestępstwa nękania".

 Bardzo ciężko jest dochodzić sprawiedliwości, gdy sędzia powołuje się na ukrycie dowodu przestępstwa, by przestępstwo zatuszować - gdy opiera się na innym przestępstwie, o którym doskonale wie. Dziwne standardy sądownictwa ma prezes Sokólski w swoim okręgu. Dokonane ukrycie dowodu przestępstwa staje się podstawą do negacji przestępstwa. Jakie anomalie jeszcze mnie czekają w Siedlcach? Jakie prawne science fiction? Jaki trotyl wymyślą i jakie C4? No bo sędzia Semeniuk orzekła, że faktycznie te paczki wysłałem... Ci ludzie tworzą własną fikcję i zaczynają w nią wierzyc a jak dowodów brak to sami je preparują. Tak tak! Sędzia sama spreparowała dowód, jak takiego jej brakowało. Ale o tym innym razem. Dziś na szczyt prawnego science fiction wstąpił sędzia Daniel Kędzia.

Polskie ZOO
O mnie Polskie ZOO

Ludzie nie wierzą, że to co się zdarzyło miało miejsce. Ale się zdarzyło. Pani Sędzia Barbara Piwnik, była Minister Sprawiedliwości nazwała to "anomalią siedlecką" w wymiarze sprawiedliwości. Na blogu tym nie będzie nazwisk przestępców. Będą tylko nazwiska osób wypełniających funkcje publiczne i będące osobami publicznymi. Będę wyciągał ich pochowanych za organami Państwa. Tak jak nawołuje Leszek Balcerowicz. A za myśl przewodnią obieram pytanie europosła Wojciechowskiego "Czy sędzia Zych wzięła łapówkę?" A i słowa Adama Sandauera powtórzę jako moje "Ta strona poświęcona będzie skur..stwu. Oczywiście tylko i nie całemu. Za dużo tego w naszym państwie. Opisuje ona to co było moim losem. Każdej zamieszczonej informacji mogę dowieść i bronić dokumentami". Jednocześnie przepraszam za błędy literowe. Jestem po ciężkim paraliżu i czasem mam kłopoty ze wzrokiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka