Prok. Radoniewicz, Rzecznik Dyscyplinarny Seremeta czyli ręka rękę myje. No inaczej tego nazwać nie można. Prok. Jacek Radoniewicz do Rzecznik Dyscyplinarny prok. Andrzeja Seremeta. Nadeszło pismo od niego datowane na 27 maja 2015 roku. Już tak gołosłownego rozpatrzenia skargi jeszcze nie miałem. No może na poziomie skarg, jakie składałem w pipidówkach. Nie spodziewałem się, że taki sam poziom merytoryczny prezentuje rzecznik dyscyplinarny prok. Seremeta. Spodziewałem się negatywnego rozstrzygnięcia, bo to standard w prokuraturze: jak jeden prokurator zrobi błąd to wszyscy murem za nim. Tak i Radoniewicz murem. Kur..a! Chciałoby się krzyknąć. Komu tyłek Radoniewicz chroni? Kolegom za łamanie przez nich prawa.
Złożyłem dwie skargi na Prokuratora Apelacyjnego w Lublinie Andrzeja Pogodę. Pierwsza dotyczyła przetrzymywania przez niego "Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa". Dwa tygodnie je trzymał a prokuratura ma 30 dni na wydanie decyzji procesowej. Sprawa była pilna, bo było niewiele czasu, by ustalić sprawce przestępstwa internetowego. Była to skarga, o której spodziewałem się, że rzecznik Seremeta ja odrzuci. I tak też zrobił.
Druga skarga dotyczyła wydarzeń opisanych przez "Gazetę Wyborczą" w tym możliwości, że naszły mnie osoby, by wywołać moje samobójstwo. Skarga zawierała liczne i informację o przestępstwie ściganym z urzędu. Pogoda palcem nie kiwnął. Zostawił sobie "bez biegu" ściganie przestępstw. Mowa też była o poświadczaniu nieprawdy przez te biegłe wbrew postanowieniom Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Lekarskiego.
Złożyłem też skargę na prok. Roberta Więckiewicza, Prokuratora Okręgowego w Siedlcach. Złożyłem ją do prok. Padały. Prok. Ruchlicka zostawiła ją bez biegu. Przynajmniej wedle jej pisma. Jego wskazałem, bo dwie biegłe sądowe podały w trzech opiniach, że miały dostęp do mojej korespondencji z Prokuraturą Generalną i miał ja tylko Prokurator Okręgowy w Siedlcach. Nie było jej w żadnych aktach, jakimi dysponowały biegłe. Dostały zatem moje pismo na "lewo" od Prokuratora Okręgowego w Siedlcach. I to była osnowa skargi. Spytałem wszystkich kto miał to pismo. Miał adresat i Prokurator Okręgowy w Siedlcach. Seremeta pytałem, czy to on udostępnił to pismo dwóm biegłym i Prokuratura Generalna zaprzeczyła. Nie wiem dlaczego ta skarga trafiła do prok. Radoniewicza, bo prok. Ewa Ruchlicka napisała mi, że zostawiła ja bez biegu. Zresztą wedle tej prokuratorskiej właściwości miejscowej skargę rozpatruje kierownik jednostki i w zakresie jakim stanowi wniosek o ścignie przekazuje ją do właściwego rzecznika. Kierownikiem jednostki jest w tym wypadku Pogoda a rzecznikiem właściwym rzecznik Padała a nie Radoniewicz. To jak to do cholery! Mi piszą, że skargi nie rozpatrują a tu znienacka Radoniewicz ją rozpatruje? A niby dlaczego? Skierowałem ją do rzecznika w Lublinie! Rozpatrzenie skargi przez Radoniewicza oznacza odebranie mi prawa do złożenia odwołania. Nadto Radoniewicz rozpatrzył ją niezgodnie z właściwością miejscową.
Oczywiście owo słowo "rozpatrzył" jest na wyrost. Całe postępowanie wedle pisma ograniczyło się do uznania skarg za bezzasadne. Pustosłowne, gołosłowne „niezasadne”. Nota bene jest w tym piśmie uwzględnione jakieś moje pismo ze stycznia 2014 roku! Nie pamiętam w ogóle, bym takie złożył. Niezłe postępowanie odstawił Radoniewicz – półtora roku rozpatrywał jedno pismo! Nie ma żadnej argumentacji, żadnych faktów zbijających moje argumenty. Nie ma nic oprócz gołosłownej formułki i pogrożeniem palcem, że jak jeszcze raz napisze, to pismo zostanie bez biegu. Nie wiem co mam zrobić. Czy przysługuje mi odwołanie do samego Seremeta? Czy ma się odwołać do sądu wojewódzkiego? W Polsce mamy dwuinstancyjność.
Tak się zastanawiam... Ile przestępstw ci ludzie zatuszowali, ile morderstw pozostało niewykrytych, ile krzywdy zrobili obywatelom. Ojciec zamordowanego Olewnika mówił, że go niszczą prokuratorzy, że łamią jego prawo do sądu, że gmatwają tak, że sami już nie wiedzą gdzie są główne watki. W moich sprawach tak samo gmatwają. Radoniewicz nie rozpatrzył skargi. Radoniewicz ukręcał jej łeb. PiS dojdzie jesienią do władzy. Te miesiące, które nas czekają będą także jedną wielką „oczyszczalnią” w organach Państwa. Łajdactwa, przestępstwa, łamanie prawa będą „czyszczone”, by zapobiec proroctwu Seremeta: „Nie martw się Mietek. Jak PiS dojdzie do władzy to nas wszystkich powsadza”. Radoniewicz nie rozpatrzył skarg. On ukręcał im łeb. I to bardzo pospiesznie – tak na ostatnią chwilę, bo już miałem go do sądu administracyjnego podać. Panie Prok. Radoniewicz to skąd miały moje pismo do Prokuratury Generalnej z dn. 20 stycznia 2014 roku dwie biegłe sądowe? Pan im je dał? Na lewo?
Składam odwołanie do Seremeta… Co zrobi nie wiem. Napisałem tak, by móc się odwołać później do sądu administracyjnego, bo sposób rozpatrzenia skargi jest taki, że asesor sadowy nigdy by sędzią nie został a student prawa nigdy zaliczenia takiego rozpatrzenia skargi nie zaliczył. W odpowiedzi brak jest wszystkiego: ustosunkowania się do osnowy skargi, podania podstaw prawnych, ustaleń rzeczowych. No chyba, że prok. Seremet za normę uznaje, że rozdawnictwo jego korespondencji na lewo i prawo to wzór działania Prokuratury Polskiej. Dlatego pójdę z tym do sądu administracyjnego, bo tu ma zastosowanie kodeks administracyjny a później do Strasburga, bo Radoniewicz rozpatrywał – wedle niego – skargę na Więckiewicza a jedyną możliwą podstawą odrzucenia skargi byłoby wykazanie, że biegłe miały moje pismo do Seremeta na drodze prawnej, lecz tego nie da się już sfingować. Wszystko wypytałem na czas.
Zresztą a propos Seremeta korci mnie, żeby pójść do sądu z powodu jego żony, która kazała zablokować mi dostęp do Sądu Okręgowego w Tarnowie na drodze elektronicznej. Nie mogłem nic. Nawet przez platformę ePUAP pisma złożyć nie mogłem. Jest to oczywiście łamanie wielu praw i zasad. Korci mnie, bo zbliża się czas, gdy to słynne „Proroctwo do Mietka” prok. Seremeta wcale nie musi być żartem i może mu wyjść bokiem. Może być zupełnie realną możliwością. Jeśli bym wygrał w Strasburgu to tu zrobi się zadyma wokół Seremetów. I tak im odpłacę za tuszowanie przestępstw przez prokuraturę. Bingo! Postanowione! Pozywam Skarb Państwa za Polańską-Seremet. Wskaże jako reprezentanta prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który nota bene bardzo rzetelnie się wobec mnie zachował i któremu napisałem, że jeśli dojdzie do rozstrzygnięć sądowych, to by nie brał tego osobiście, że jego wskazuję na reprezentanta Skarbu Państwa. Zacząłem rozumieć Kukiza. Wiele układów trzeba „rozpier… olic” cytując Kukiza. Ja układzik prokuratorski spróbuję przez Strasburg. Za dużo było tuszowania przestępstw. „Nie martw się Mietek…”.


Komentarze
Pokaż komentarze