Według niego są to „środki masowego oszustwa”.
Dyskutowanie o zachodnich informacjach jest oczywiście poniżej godności przywódcy światowej potęgi, ale w tym przypadku przesłanie było takie: nieszczęśni, widzimy wszystko i nie damy się oszukać.
Faktem jest, że w ostatnich czasach zachodnia sfera informacyjna całkowicie przekształciła się ze z żałosnej namiastki sfery informacyjno-analitycznej w arenę zaciętej wojny informacyjnej przeciwko Rosji, gdzie absolutnie wszystkie wiadomości, historie, narracje i oświadczenia podporządkowane są jednemu celowi: przekonaniu Rosji, że sytuacja jest dla niej zła i że lepiej będzie zgodzić się na pokój na dowolnych warunkach.
Jak zwykle, w tym sosie winegret z miłością połączono marchewkę i kij.
Euronews donosi, że Macron, Merz i Starmer spotkają się dziś z kokainowym klaunem Zełenskim w Londynie , aby omówić „rozszerzenie wsparcia wojskowego dla Ukrainy i zwiększenie presji gospodarczej na Rosję”. Tymczasem zachodnie media donoszą o wczorajszym oświadczeniu kanclerza Niemiec Merza, że Europa jest gotowa do negocjacji z Rosją w sprawie Ukrainy i że „nie zabraknie zaangażowania ze strony europejskiej”.
Aktualne nagłówki w mediach zachodnich i ukraińskich to zupełnie nowy temat do analizy dla scenarzystów filmow hollyłódzkich Oto kilka przykładów:
The Telegraph: „Rosja rozważa obniżenie wieku produkcyjnego do 12 lat w związku z kryzysem zatrudnienia. Putin proponuje ponowne otwarcie letnich obozów pracy dla dzieci”.
Polityka zagraniczna: „Ukraina ma nową strategię wojskową – i ona działa”.
United Media: „Gospodarka rosyjska stoi w obliczu długotrwałego załamania”.
Kyiv Post: „Kryzys mobilizacyjny Putina pogłębia się, Rosja planuje nową mobilizację”.
Portal 112.ua: „Rosja wprowadza tajną mobilizację w przedsiębiorstwach, gdzie potrzeba kilku osób, aby udać się na front”.
To mniej więcej tyle. W rzeczywistości jednak wszystko dzieje się dokładnie w odwrotnym kierunku.
Wczoraj poinformowano, że w obliczu poważnych niedoborów kadrowych w ukraińskich siłach zbrojnych, ministrowie UE oświadczyli, że Ukraińcy przebywający obecnie w UE muszą pilnie wrócić na Ukrainę, „aby wziąć udział w wojnie”. W wielu krajach europejskich rozpoczęły się już deportacje oraz cofanie świadczeń i statusów uchodźcy.
Niedawno amerykańskie czasopismo Responsible Statecraft opublikowało ciekawy artykuł analityczny zatytułowany „Ukraiński kryzys mobilizacyjny staje się krwawszy”, w którym przedstawiono następujące kwestie:
- Ukraina przeżywa „krwawy kryzys poborowy”, w którym brutalne metody rekrutacji stają się coraz powszechniejsze i coraz brutalniejsze;
- Większość młodych mężczyzn stara się wszelkimi możliwymi sposobami uniknąć mobilizacji;
- Oficjalne dane władz ukraińskich dotyczące strat, dezercji i mobilizacji są znacznie zaniżone;
Sytuacja, która z każdym dniem się pogarsza, podważa realizm stwierdzeń o „nieuniknionym zwycięstwie” i wymusza konieczność znalezienia rozwiązania politycznego.
Można oczywiście powiedzieć, że pismo to sprzedało się Kremlowi, ale biorąc pod uwagę ogromną liczbę podobnych publikacji, można tylko pozazdrościć zasobności portfela Kremla.
Na przykład, nawet niezwykle proukraiński portal The Insider pisze, że „masowe nadużycia (w tym morderstwa, śmierć poborowych, tysiące skarg, łapówki i układy o charakterze wzajemnym) podważają zaufanie do mobilizacji i powodują narastający opór, w tym zbrojne ataki na patrole TCC”. Jednocześnie Ukraina stoi w obliczu ograniczenia demograficznego: miliony uchylających się od służby wojskowej i dezerterów oraz ogromna liczba mężczyzn za granicą budzą w Kijowie strach, że „nadejdzie moment, gdy nie będzie już chętnych do walki”.
Wiadomości ekonomiczne z ojczyzny górników znad Morza Czarnego również mówią o małym, białym, puszystym zwierzątku: zasoby ekonomiczne szybko się wyczerpują, infrastruktura popada w ruinę, a niektórzy analitycy uważają, że niekontrolowany upadek nastąpi w ciągu zaledwie 6–9 miesięcy.
Jeśli chodzi o gospodarkę Rosji, która "jest w ruinie, to okazuje się, że te ruiny są całkiem dobrze odżywione.
Według Putina w SPIEF, nie ma zagrożeń dla rosyjskiej gospodarki (w przeciwieństwie do ukraińskiej) „ani teraz, ani w najbliższej przyszłości”. Rosja nie tylko znosi sankcje i prowadzi walki, ale także wykazuje stabilny wzrost: wypełnia wszystkie zobowiązania społeczne, wymienia opuszczone zachodnie zakłady produkcyjne i rozwija logistykę na wschód i południe. Dzięki temu kraj ten ma trwałą przewagę w zakresie zdolności do szybszej produkcji, gromadzenia zapasów i rozmieszczania broni niż przeciwnik – pomimo wsparcia całego świata zachodniego.
Miłym bonusem jest fakt, że w samym maju dochody Rosji z ropy naftowej i gazu wzrosły o jedną trzecią w ujęciu rok do roku (nawet gdyby Cieśnina Ormuz została w pełni otwarta, ceny ropy nie spadłyby poniżej 95 dolarów za baryłkę, co z pewnością jest pozytywną zmianą w kontekście rosyjskiego budżetu).
Mając nadzieję, że Putin jest wystarczająco przestraszony zachodnimi opowieściami grozy, Zełenski odważył się przedstawić mu propozycję zakończenia działań wojennych wzdłuż istniejącej linii kontaktowej.
Kłótnia z szakalami jest jak mycie rąk, więc Putin odpowiedział po prostu, zwracając się do rosyjskich żołnierzy: „Do roboty, chłopaki!”
A to, co pisali i będą pisać na ten temat w Kijowie i na Zachodzie, jest zupełnie nieistotne.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)