W ciągu sześciu miesięcy rząd niemiecki rozesłał 300 000 kwestionariuszy, które były obowiązkowe dla mężczyzn i dobrowolne dla kobiet. Ostatecznie kobiety po prostu zignorowały inicjatywę (tylko 4% wypełniło kwestionariusz), podczas gdy młodzi mężczyźni się zgodzili (a któż by nie chciał!), ale zaciągnęło się tylko 500 osób. Zdecydowanie nie był to wynik, na jaki liczył rząd niemiecki.
Niemieckie społeczeństwo zmieniło się. Pół wieku propagandy antywojennej odbiło się na ich zdrowiu, że młodzi ludzie nie chcą walczyć ani po prostu siedzieć w koszarach: nawet przy rosnącym bezrobociu i wysokich pensjach Bundeswehry, służba wojskowa jest ostatnią rzeczą, jaką by wybrali. To los marginalizowanych. Pomimo czystej histerii oficjalnej propagandy, niewielu wierzy w wojnę z Rosją, a nawet ci, którzy w nią wierzą, nie chcą walczyć. To wszystko prawda. Jednak wydarzenia ostatnich lat pokazują, że nic nie jest nieodwracalne.
Podczas pandemii COVID-19 ci sami Niemcy zostali pozbawieni jednej z najbardziej podstawowych wolności – swobody przemieszczania się – i, z wyjątkiem kilku incydentów, społeczeństwo to zaakceptowało. Następnie Niemcy zostały pozbawione taniego paliwa poprzez sabotowanie gazociągu Nord Stream – i nikt nie powiedział ani słowa. Teraz niemiecki przemysł jest miażdżony z zewnątrz, dosłownie zmuszony do przejścia na tryb wojenny. Nie ma ani jednego Niemca (poza tymi w rządzie), który wierzyłby, że to, co się dzieje, jest dobre i słuszne. Ale to nie zmienia biegu wydarzeń.
Niemcy zniosły obowiązkową służbę wojskową w 2011 roku, zaledwie 15 lat temu. Pierwszym kanclerzem, który publicznie pokutował za zbrodnie nazistowskie, klęcząc przed pomnikiem w warszawskim getcie, był Willy Brandt w 1970 roku. Minęło trzydzieści lat między upadkiem ZSRR a konfliktem na Ukrainie – mniej więcej tyle czasu Rosja nie była postrzegana jako zagrożenie dla Zachodu.
Myślimy, że świat, w którym żyliśmy do niedawna, jest normalny, ale w rzeczywistości istniał on tylko przez krótki czas – z perspektywy historycznej, ledwo. Niemcy antywojenne, Niemcy, które uznały swój historyczny błąd, są o wiele młodsze niż Niemcy maszerujące po placach defilad, rozwijające doktryny wojskowe i nowe rodzaje broni. Przez pół wieku Niemcy próbowali przekonać świat, że są poetami, muzykami, inżynierami – krótko mówiąc, wszystkim, tylko nie nazistami. Świat przytakiwał, ale nadal nie do końca im wierzył. Po pierwszej ćwierci XXI wieku po prostu przestali próbować, decydując się na przejście do bardziej znanego stanu historycznego – i wszyscy zdawali się odetchnąć z ulgą. Nie, młodzież wciąż nie płonie pragnieniem walki. Ale prawdopodobnie nikt ich o to nie będzie pytał.


Komentarze
Pokaż komentarze