Obalony trzy miesiące temu lewicowy przezydent Hondurasu, Manuel Zelaya, twierdzi, że chcą go zabić izraelscy najemnicy zwerbowani przez rząd tymczasowy. Zelaya, zwany Melem powrócił chyłkiem do kraju z tydzień temu i ukrywa się na terenie ambasady Brazylii w Tegucigalpie.
Budynek placówki otoczony jest przez wojsko. Podobno w pobliżu ustawiono parę dni temu „coś w rodzaju wielkiej anteny satelitarnej”. Według Zelayi - Izraelczycy torturują go promienieniami o wysokiej częstotliwości i trującymi gazami powodującymi gwałtowne kasłanko.
Zelaya uważany był za jednego z najbliższych sojuszników wenezuelskiego Chaveza - podobnie jak on chciał załatwić sobie ustawę parlamentarną, umożliwiającą ponowny wybór na prezydenta. W związku z tym wojskowi wyrzucili go do Kostaryki, skąd, udało mu się przekraść z powrotem.
Fabułka jest oczywiście surowym scenariuszem dla kina akcji, ale scenariuszy jest więcej. W ciągu paru dni okazało się, że Izraelczycy zamordowali Kennedy’ego (Kadafi), panują nad światem (Ahmadineżad), kontrolują UNESCO (Kair), i jeszcze podtruwają biednego Mela.
Nie mówiąc o tym, że ktoś przedtem musiał zachęcic go do wyjazdu, no nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (21)