Turecki reżim islamski dostał wczoraj ostrego kopa od Amerykanów, którzy po raz pierwszy uznali masakrę Ormian z 1915 r. za ludobójstwo. To dopiero początek, wskazujący jednak, że machina wymierzona w Erdogana - forsującego zbliżenie z Iranem + chamski antyizraelski kurs propagandowy - została puszczona w ruch i tak łatwo już nie wyhamuje.
Na razie decyzję o potępieniu ludobójstwa na Ormianach przyjęła jedynie komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów Kongresu USA (większością jednego głosu). Rezolucję zatwierdzono, pomimo gwałtownych sprzeciwów Białego Domu. Jeśli sprzeciwy te były szczere - mamy oto kolejny dowód postępującej erozji pozycji Obamy w Stanach.
Islamiści Erdogana do ostatniej chwili nie wierzyli, że może ich spotkać coś równie przykrego... Są ważnymi sojusznikami w NATO, pomagają US. Army na paru arenach, słynna baza lotnicza Incirlik etc. Nie dziw, że Ankara reaguje histerycznie, odwołując ambasadora w Waszyngtonie na konsultacje, a Erdogan i Abdullah Gül, lamentują dziś od samego rana.
Na razie, jak się rzekło, są to jeszcze tylko gry wstępne sugerujące, że - Turcja musi dokonać wyboru: dalsze związki wojskowo-ekonomiczne ze światem zachodnim, czy też Teheran, Damaszek & Co. Łatwo jednak się domyślić, że procedury międzynarodowe, dotyczące tureckich zbrodni wojennych, obejmować też będą roszczenia miliardowych odszkodowań.



Komentarze
Pokaż komentarze (42)