Lewicowy prezydent Brazylii, Luiz Inácio Lula da Silva, spotyka się dziś i jutro z przywódcami Izraela w Jerozolimie, a pojutrze odwiedzi grobowiec Arafata w palestyńskim Ramallah. Lula (używa przydomka jako nazwiska) chce, by jego kraj odgrywał rolę mocarstwową, w związku z czym afiszuje się przyjaźnią z Ahmadineżadem i Hugo Chavezem.
Mając na widoku te względy, izraelskie MSZ wpadło na pomysł, aby Lula podczas pobytu w Jerozolimie udał się też na grób Teodora Herzla - wizjonera Państwa Izrael. Niemile zdziwiony Lula w pierwszej chwili stanowczo odmówił, twierdząc, że gotów jest odwiedzić tylko znajdujący się w pobliżu grób premiera Ichaka Rabina zamordowanego w 1995.
Strona brazylijska podejrzewa, że Izraelczycy celowo „przypomnieli” sobie nagle o Teodorze Herzlu, żeby storpedować wizytę Luli w Ramallah...Tak czy inaczej - Lula odwiedzi jerozolimski Instytut Jad Waszem, a prezydent Szimon Peres będzie namawiał go do oddania hołdu Herzlowi...Peres znany jest ze swych zdolności perswazyjnych.
Lula odwiedzi też Kneset, gdzie czeka go inna niespodzianka: drewniany młotek, którym walił brazylijski dyplomata Osvaldo Aranha - przewodnicząc sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 29.XI.1947. Wtedy zapadła decyzja o podziale Palestyny na część żydowską i arabską, a młotek przechowali Żydzi z Brazylii w ich kibucu Bror w płd. Izraelu.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)