Obama i jego ludzie powtarzają ostatnio na okrągło, że największym zagrożeniem dla świata nie byłby wcale atomowy Iran, lecz bandy al-Kaidy uzbrojone w broń jądrową. Wg USA - z Iranem, jako organizmem państwowym, można by ostatecznie próbować się dogadać, podczas gdy al-Kaida jest nieobliczalna.
Teoryjki te mają jedynie ukryć fakt, że Biały Dom nie chce tak naprawdę zaostrzać sankcji ekonomicznych wobec Teheranu, nie mówiąc już nawet o akcji militarnej. Administracja Obamy zdecydowana jest traktować reżim ajatollahów, jako politycznego partnera, a nie bandę fanatycznych terrorystów islamskich.
Iran zaczął wczoraj wielkie manewry w cieśninie Ormuz, dając do zrozumienia, że może odciąć 40% dostaw ropy dla świata. Cudowną bronią mają być ślizgacze sterowane drogą radiową - „zerżnięte” od Brytyjczyków i wyposażone w rosyjskie torpedy (350 km/h). Ślizgacze nazywają się dobrze: Ya-Mahdi.
Mogą rozwijać prędkość do 100 km/h i przeznaczone są ponoć do niszczenia lotniskowców. Zdaniem ekspertów możliwości zdalnego kierowania akcją przy tych szybkościach są mocno ograniczone, ale Allah kule nosi... Pionierem w stosowaniu ślizgaczy przeciw US. Navy w Zatoce jest al-Kaida.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)