Izraelczycy wydalili w tych dniach znanego hiszpańskiego clowna Ivana Prado, który chciał wystąpić gościnnie w palestyńskich miastach, Nablusie i Ramallah, na Zachodnim Brzegu. Prado przygotowuje międzynarodowy festiwal klaunów, który odbyć się ma późną jesienią w Autonomii w ramach kampanii „Jerozolima - palestyńską stolicą kulturalną”.
Klaun korzenie swej biografii artystycznej sytuuje w meksykańskiej prowincji Ciapas, bastionie lewackich zapatystów. W Autonomii chciał lansować pokojową „terapię śmiechem” - odesłano go z lotniska B-G do Madrytu. Prado daleki jest od jakiejkolwiek prymitywnej propagandy - choć przyrównuje sytuację Palestyńczyków do Holokaustu.
Rozrywkowa wojna toczy się też obecnie w siedzibie ONZ na międzynar. konferencji o nierozprzestrzenianiu broni „A”. W związku z tym w NYC gościnnie występuje irański prezydent Mahmud Ahmadineżad. Najnowszym numerem tego elokwentnego polityka był wywiad dla sieci ABC, w którym oznajmił, że „bin-Laden przebywa w Waszyngtonie”.
W reakcji na to rzecznik Departamentu Stanu P.K Crowley wysilił się na ryzykowny żart: Po dokładnym przeczesaniu wszystkich zakamarków naszego budynku stwierdzono z całą pewnością, że bin-Ladena tam nie ma. Wg mnie wypowiedź ta świadczy dobitnie, iż administracja Obamy zdecydowała się na groźną eskalację w wojnie z clownami.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)