Do mediów europejskich zaczyna jakby zwolna docierać świadomość, że świat arabski - wraz z bohaterskimi Palestyńczykami - nie jest awangardą cywilizacyjną i nie nadrabia zaległości w tempie chińskich ekspresów (350 km/h). Najnowszym przykładem tej nowej dewiacji są 2-dniowe obrady „dziennikarzy z basenu Morza Śródziemnego” na Sardynii.
Uczestniczący w sesji Palestyńczycy zaproponowali, jak to często bywa na różnego typu międzynarodowych imprezach, aby w końcowej rezolucji potępić surowo Izraelczyków. W tym wypadku chodziłoby o utrudnienia, jakie władze izraelskie nakładają rzekomo na dziennikarzy palestyńskich, relacjonujących rzetelnie wydarzenia na Zachodnim Brzegu.
Żurnalistom palestyńskim przeszkadzają głównie blokady drogowe, utrudniające poruszanie się między poszczególnymi miastami. Rzecz jasna, tego rodzaju punkty kontrolne mają na celu uprzykrzenie życia mediom, studentom i kobietom w zaawansowanej ciąży - nie mają zaś nic wspólnego z jakimkolwiek terroryzmem.
Mimo to, słuszne postulaty palestyńskie zostały tym razem odrzucone. W ogłoszonym dziś komunikacie końcowym zawarte jest natomiast potępienie dyktatorskich reżimów arabskich na Bliskim Wschodzie - ograniczających przepływ informacji i prześladujących dziennikarzy. Z tym, że Palestyńczycy oczywiście do tego towarzystwa nie należą.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)