Wg mnie główną ofiarą ew. przejęcia władzy w Egipcie przez islamistów będzie program atomowy ajatollahów w Iranie... Tak przynajmniej dziś rano - gdy raczyłem się kawką jak siekiera „po turecku” - przebijaną utworami retro z płytki CD Szczepanika... - wyglądała prawidłowość wydarzeń globalnych.
Po paru dniach krwawego tłumienia rozruchów na kairskim placu Tahrir wszystko wskazuje na to, że albo 25 generałów z feldmarszałkiem H.M. Tantawim (hunta rządząca Egiptem) weźmie za łeb islamistów, albo ci wygrają na piechotkę pierwszą rundę wyborów parlamentarnych za 6 dni.
Dosyć niespodziewanie USA, Wielka Brytania i Kanada zaostrzyły wczoraj sankcje wobec Iranu - wygląda na to, że czynnikiem wielce dopingującym w tym delikatnym względzie były dla nich ostatnie wydarzenia nad Nilem. Neoislamski Egipt + jądrowy Iran to już chyba zbyt wiele nawet dla Obamy.
Do Izraela dotarło info, że faworyzowany (nie tylko przeze mnie...) marszałek polny Tantawi zagroził islamistom, iż wojsko wycofa się do koszar, jeśli oni nie wycofają się z etosowego Tahriru. Inaczej mówiąc „Bractwo Muzumańskie” musiałoby przejąć rządy nad zrujnowaną 87-milionową krainą nad Nilem.
Zdaniem egiptologów w Syjonie - Tahrir w trymiga spuściłby łomot islamistom.
@
OFF-TOPIC: Tajemnicza blondyna z tvn24 dalej siedziała wczoraj pleckami do widowni, a ja obejrzałem se na „Kino Polska” genialny film-nieśmiertelnik z Maklakiem i Himilsbachem w Zakopcu.
@


Komentarze
Pokaż komentarze (21)