Biały Dom pośpiesznie doszlusował do Izraela we wszystkim co dotyczy harmonogramu irańskich zbrojeń „A” - po tym, jak Ehud Barak parę dni temu przekazał tam najnowsze ustalenia wywiadowcze. W świat poszła fota, na której Obama i Barak siedzą nachyleni do siebie, wyliczając coś na palcach.
Wczoraj szef Pentagonu Leon Panetta powiedział w CBS że mułłowie mogą uzyskać broń nuklearną w ciągu najbliższego roku. W nocy w CNN szef połączonych sztabów Martin Dempsey postawił sprawę jeszcze jaśniej: miejmy nadzieję, że władze irańskie nie odczytają błędnie naszych intencji.
Amerykanie całkiem zmienili front - jeszcze parę tyg. temu Panetta ostrzegał przed konsekwencjami regionalnymi ew. ataku izraelskiego na Iran (także w przełożeniu na ekonomię światową). Zaś Dempsey ograniczał się do utartej formuły, że wszystkie opcje (w tym także militarna) wchodzą w rachubę.
Wypowiedzi Panetty i Dempseya mogą być elementem kampanii wyborczej* - głównie jednak są przygotowaniem artyleryjskim do nałożenia paraliżujących sankcji międzynarodowych na rynek energetyczny ajatollahów. Półgodzinna rozmowa z Barakiem przekonała Obamę, że nie da się więcej zwlekać.
Nie przypadkiem Dempsey powtórzył teraz znowu, że Izraelczycy mogą zaatakować Iran, nie powiadomiwszy o tym zawczasu USA. Przedtem trudno byłoby - w drodze do upragnionego celu - przelecieć nad Irakiem bez koordynacji z Amerykanami; teraz niebo jest czyste i chyba da się zrobić.
@
*Republikanie coraz gwałtowniej atakują Demokratów, zarzucając im „bierną postawę Białego Domu w obliczu zbrojeń irańskich”.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)