W mojej chorej jaźni gotycki Toruń kojarzy się oczywiście głównie z radyjkiem padre Rydzyka, dla którego fatalną przeciwwagą była jednak założona w A.D. 2009 na terenie klasztoru Franciszkanów - Wyższa Szkoła Filologii Hebrajskiej (WSFH). Pomysłodawcą i rektorem tego lucyferystycznego projektu był jeszcze do całkiem niedawna ojciec Maksymin Tandek.
Ten słynący ze skromności, mądrości i dobroci* Franciszkanin był też wielkim orędownikiem dialogu chrześcijańsko-żydowskiego; wielokrotnie odwiedzał Ziemię Obiecaną/Świętą (ostatni raz bodaj we wrześniu). Z bliżej nieznanych przyczyn w połowie bm. usunięty został z urzędu rektora (+ nakaz opuszczenia Torunia) i zesłany do „kościoła morskiego” w Gdańsku.
Wyższa Szkoła Filologii Hebrajskiej powstała głównie dzięki dotacjom unijnym; sporą kasę dali też Franciszkanie, rząd, miasto i prywatna fundacja „Haskala” (po hebr. wykształcenie), z którą współpraca została zerwana zaraz po usunięciu o. Tandeka. Dzięki stypendiom „Haskali” w WSFH mogli też studiować młodzi desperaci z Rosji, Ukrainy, Łotwy i Białorusi.
Rok temu zakazano o. Tandekowi odprawiania mszy w barokowym kościele św. Piotra i Pawła. Cieszył się tam mega miłością i popularnością, choć - jak zarzucają mu niektórzy - „zasłonił stare polichromie płytkami łazienkowymi”... Złożenie z urzędu rektora WSFH - określane jako ”wewnętrzna sprawa zakonu” - sygnalizuje, jaki kurs zwyżkuje teraz wyraźnie w polskim KK.
@
*kolejność dowolna
@
Warto zobaczyć i usłyszeć, o Kogo i o Co chodzi:


Komentarze
Pokaż komentarze (73)