Ban Ki Mun poleci do Teheranu, mimo że mułłowie nieustannie odgrażają się, że wymordują wszystkich izraelskich Żydów. Wg mnie nie jest całkiem tak, że wybiera się tam, gdyż kraje III Świata - dominujące w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ - narzucają na tym forum od lat skrajnie antyizraelską narrację.
Ban zapowiedział swoją wizytę po tym, jak przekonał się, że ostatnia seria irańskich pogróżek antyizraelskich nie wywołała nieomal żadnego wrażenia w kręgach opiniotwórczych w świecie zachodnim. Nie sądzę też, żeby wybierał się do Teheranu wbrew woli obecnej administracji w Waszyngtonie...
W Izraelu ostracyzm ten może pogłębić jeszcze bardziej poczucie izolacji, czego nie zaliczałbym kurtuazyjnie do czynników uspokajających... Jednym z głównych doświadczeń historycznych narodu żydowskiego - o którym stale się tutaj przypomina - jest „obojętność świata w obliczu Holokaustu”.
Nie wiem, czy za milczeniem wobec wrzasków idiotów z Teheranu - kryje się antyizraelizm, czyli najnowszy format antysemityzmu. Możliwe..., że czołowi intelektualiści i politycy zachodni nie wrócili jeszcze z kurortów. Wiem jednak, że w Izraelu wizyta Bana odebrana zostanie jak akcja Chamberlaina.


Komentarze
Pokaż komentarze (55)