Irański „przywódca duchowy” Ali Chamanei - wezwał dziś do ustanowienia „nowego ładu światowego”. Wg tego islamskiego kleryka w czarnym turbanie - ster nad światem powinny przejąć państwa niezaangażowane, uwalniając się tym samym od dominacji Amerykanów i paru innych państw zachodnich.
Ta najnowsza - fundamentalna do bólu:) - farsa historyczna objawiła się na konferencji państw niezaangażowanych w Teheranie. Ali Chamanei oznajmił ponadto, że najpilniejszym problemem we współczesnym świecie jest kwestia palestyńska, zaś „republika islamska” nie myśli nawet o żadnej bombie „A”.
Chamanei nazwał Izrael „krwiożerczym reżimem”, a utworzenie tego państwa w 1948 roku określił, jako „spisek kilku uchodźców z Europy”. Ku zaskoczeniu ajatollahów, uczestniczący w konferecji Ban Ki Mun ripostował z mównicy, że pogróżki wobec Izraela i podważanie prawdy o Holokauście - „to skandal”.
Gorzką pigułą dla mułłów były też słowa islamskiego prez. Egiptu Mohameda Morsiego, który w ostrym tonie potępił ich za wspieranie „kwawego reżimu w Damaszku”. Mając to wszystko na względzie, nie sądzę, aby konferencja w Teheranie miała przełamać międzynarodową izolację „republiki islamskiej”.
@
OFF-TOPIC: Morsi był dziś w Teheranie tylko 4 godziny... - z obawy przed utratą petrodolców od arabskich braci z Zatoki (poza naciskami USA i in.). Mega zabawne były więc ostatnio komentarze w niektórych polskich mediach - w związku z perskim wypadem Morsiego - jakoby miało dojść do unii egipsko-irańskiej, a Teheran mógłby doprowadzić do pokoju w Syrii:))). Nie wykluczyła tego np. pani Sieraczkowa, dziekan Orientalistyki na UW, w programie radiowej Jedynki - „Więcej świata”.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)