Każdy, kto ma oczka w głowie - znikoma większość:) - wiedział z miejsca, że przedwczorajszy zamach na ambasadora USA w Libii Christophera Stevensa nie był reakcją na jakiś amatorski filmik antyislamski. Pociski RPG-7 odpalono w przeddzień kolejnej rocznicy „11/9”, co było ewidentnym dziełem al-Kaidy.
Takie są reguły tej wojennej gry, w której administracja Obamy obudziła się z rękami w nocniku. Tak wygląda kompromitacja, która pozbawi Obamę atutów wynikających z eliminacji bin Ladena. Obciachu w Benghazi nie przesłoni fakt, że kurs na Libię wzięły teraz dwa niszczycie US. Navy z Tomahawkami.
To, co stało się w Benghazi wykorzystane zostanie przez republikańskiego kandydata Mitta Romneya w kampanii prezydenckiej. Pokazuje to najlepiej, że administracja Baracka Obamy nie jest w ogóle przygotowana na wypadek zaskakujących wydarzeń także w innych rejonach, np. w Zatoce Perskiej.
Różnice między Amerykanami i Izraelem polegają na tym, że oni mogą sobie pozwolić na takie czy inne zaniedbania. Dla Izraelczyków sytuacja, w której mułłowie dorwaliby się do atomu byłaby śmiertelnym niebezpieczeństwem; dla Baracka Obamy to tylko jeszcze jeden drobny obciach.
@
OFF-TOPIC: Budapeszt to obecnie „stolica filosemityzmu europejskiego”... Właśnie aresztowano tam 91-letniego Belę Biszku, który w 1956. kazał strzelać do demonstrantów. To najwyższy rangą komunistyczny zbir w tym kraju, który targany będzie po sądach. Zapewne znalazłoby się z paru innych, ale Biszku ma tę wybitną zaletę, że jest Żydem. Dzieki temu nie trzeba będzie „targać po sądach” innych dziadów, którzy 12 lat wcześniej wysłali do Auschwitz pół miliona Żydów.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)