W Izraelu nasila się dziś gwałtownie atmosfera wojenna. W środku nocy „przeprowadzono próbną mobilizację rezerwistów” z oddziałów artylerii zmotoryzowanej. Na graniczących z Syrią wzgórzach Golan trwają od rana intensywne manewry sił lądowych i lotnictwa (z użyciem ostrej amunicji).
Ostatnio na drogach płn. Galilei - w pobliżu pogranicza z Libanem - zauważono konwoje cieżarówek z lawetami, na których przewożone były czołgi, transportery, samojezdne działa i inne pojazdy wojskowe. Takie relacje dotarły do mnie od ludzi spędzających święta Rosza Haszana w plenerze.
Wzrost napięcia może być częścią traumy związanej ze zbliżającym się najważniejszym świętem żydowskim Jom Kippur. W 1973 roku w czasie tego święta, gdy życie w Izraelu zamiera (nie ma ruchu kołowego, wyłączone są media elektroniczne etc) - Egipt i Syria zatakowały Państwo Żydowskie.
Przedwczoraj przez media światowe przemknęła wiadomość, że dyplomaci USA w Bejrucie „palą tajne dokomenty”. Dziś „The Times” publikuje wywiad ze zbiegłym z Syrii generałem Adnanem Sillu, wg którego reżim Asada chce przekazać Hezbollahowi w Libanie (przybudówka irańska) broń chemiczną.
Izraelczycy ostrzegali już wielokrotnie, że potraktują to jako „Casus belli”.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)