Pada nieuchronnie z braku czytelników izraelski dziennik „Haarec” - zwałowy organ lewactwa i tzw. anarchistów - będący jednym z głównych narzędzi delegitymizacji Izraela na świecie. W Izraelu nikt już prawie nie sięga po ten „organ”..., który dostępny jest jednak za frajer na portalu anglojęzycznym.
Zlewaczony doszczętnie „Haarec” - nieprzypadkowo określany nieustannie jako „opiniotwórczy”:) - to główne źródło (nie)wiedzy o Izraelu i konflikcie na BW. W Polsce można to obserwować w Rzepie, GW, PAP, no i oczywiście w tvn24. Wszystkie one zachłystują się niemal wyłącznie tym „organem”.
"Haarec” zwolni z setkę pracowników - upadłby już w 2006., gdyby nie dostał kasiory od zbiegłego do Izraela, wiceszefa Jukosu L. Newzlina i niemieckiego koncernu wydawniczego DuMont (każdy kupił po 20% akcji). Na wsiakij słuczaj Newzlin wspomógł też syjonistyczne Muzeum Diaspory w Tel Awiwie.
Z Newzlinem sprawa jest przejrzysta - nie chciał dołączyć do swego b. szefa Chodorkowskiego, zażywającego wywczasów w gułagu u Putina. Ciekawsza jakby jest motywacja DuMonta, który prawdopodobnie chciał wykupić się od świetlanych zaszłości. Tatusiek obecnego właściciela należał do NSDAP.
Jego koloński dziennik* miał charakter tak wściekle hitlerowski, że jako jeden z nielicznych - pozostających w prywatnych rękach - nie został zlikwidowany przez Goebbelsa. Mniej znany jest fakt, że DuMont zdobył fortunę, robiąc za hienę: skupywał za bezcen mienie pozostałe po „znikających” Żydach.
@
A tak BTW, uchodzący we własnych oczach za ikonę postępu „Haarec” ma korespondenta w Polsce - Romana Fristera - mieszkającego od 3 lat na stałe w Warszawie. Sprawa przejrzysta nie jest:) - w stopce tygodnika „Polityka” stoi jak byk „Współpraca, Roman Frister (Tel Awiw).
@
*Kölner Stadt-Anzeiger (KStA)


Komentarze
Pokaż komentarze (27)