Przydługie milczenie al-Kaidy zaczęło mnie już z lekka irytować, ale na szczęście odezwała się znowu - i to zgrubej rury - nawiązujac do aktualnych wydarzeń w sennym miasteczku, oddalonym o niecałą godzinę jazdy od Waszyngtonu DC. Tym razem na swoich portalach błysnęłagustownąrymowanką “Annapolis nie uratuje Metropolis”.Ta sugestywna erupcja świadczy, żenumer 2 al-Kaidy, drAjman al-Zwahiri, nadal nie ma krzywdy, tkwiąc gdzieś w jaskini w górzystym Waziristanie. Pewnie z nudówpuszcza sobie krążki DVD ze składa nkami Fritza Langa, zastępując genialny skądinąd podkład muzycznyHuppertza sprzed 80 lat -przewlekłymi solówami arabskimi.Katakumbowe wrzaski doktorka Z. są miłe dla ucha, gdyż zwiastować mogą rosnącą…bezsilność. Dawniej al-Kaida była finansowana przez zatokowych (głównie saudyjskich) szejków naftowych, którzy w ten sposób kupowali sobie spokój. Petrodolce zaczęły jednak płynąć cieńszym ciurkiem, bo szejkowie trzęsą galabijami przed Teheranem. Najwidoczniej mułłów irańskich nie da się jednak podkupić; dlatego Saudyjczycy wolą już raczej podlizać się Amerykanom - a nawet… Izraelowi - niż zostać wchłoniętym przez Ahmadineżada. Widać to wyraźnie w Annapolis, dokąd Saudia – pod presją USA - wysłała delegację wysokiej rangi, deklarujac, że jest to “ważny przystanek”. To wszystko może zapowiadać pozytywne tsunami na Bliskim Wscho dzie. Saudyjczycy mogliby np. przekupić i uratować świecki reżim w Damaszku, odrywając go od Iranu i podcinajac wpływy Teheranu w Strefie Gazy i w Libanie. Mogliby też dać kasę na resocjalizację Palestyńczyków, włączając do tego inne drżące przed Iranem reżimy arabskie.Wykpiwana z wielu stron bliskowschodnia konferencja pokojowawAnnapolis może odpalić takie właśnie procesy, choć równie dobrze może zakończyć się byle czym. W mediach izraelskich pojawił się już nawet w ostatnim czasie nowy czasownik “lekondel” - od Condoleezzy Rice - oznaczający robienie dobrego wrażenia i bicie piany.
STARAM SIĘ GADAĆ DO RZECZY.
Opublikowałem powieści „ GRUPY NA WOLNYM POWIETRZU ” (Świat Literacki, W-wa 1995 i 1999) i „ STREFA EJLAT ” (Sic!, W-wa 2005); tom opowiadań ” TEN ZA NIM ” (Świat Literacki, W-wa 1996); ” WZGÓRZA KRZYKU” (Świat Literacki, W-wa 1998) - zbiór reportaży i wywiadów zamieszczanych w latach 90. w GW i tygodniku Wprost; „WŁAŚNIE IZRAEL” (Sic!, W-wa 2006) - wywiad-rzeka o Izraelczykach. “ TSUNAMI ZA FRAJER. Izrael - Polska - Media” (wyd. Sic!, W-wa 2008) - zbiór felietonów blogowych, zamieszczanych w portalach: wirtualnemedia.pl i salon24.pl.; פולין דווקא (Właśnie Polska)- reportażowa opowieść o Polsce z rozmowami o kulturze - Jedijot Sfarim, Tel Awiw 2009; WARSZAWSKI BEDUIN (Aspra-Jr, W-wa 2012)- biografia Romana Kesslera. @ ZDZICHU: WITH A LITTLE HELP OF HUMAN SHIELDS. Spiro Agnew: The bastards changed the rules and didn’t tell me. I LOVE THE SMELL OF NAPALM IN THE MORNING (Apokalipsa teraz). "Trzeba, żeby pokój, w którym się siedzi, miał coś z kawiarenki" (Proust). MacArthur: Old soldiers never die; they just fade away. Colombo: Just give me the facts. "Fuck the Cola, Fuck the Pizza, all we need is Slivovica". Viola Wein: Lokomotywa na Dworcu Gdańskim nie miała nic wspólnego z wierszem Juliana Tuwima.
FUCK IT! AND RELAX (John C. Parkin)
Komentarze
Pokaż komentarze (53)