Właśnie wróciłem z Krakowa, gdzie od lat jeżdżę z upodobaniem, choć jeszcze dawniej – jeszcze jako obywatel PRL- nie wychylałem się zbytnio z miasteczka W. Łaziłem więc sobie teraz radośnie po Rynku Głównym, popijając grzańca galicyjskiego i przebijając oscypkami z grilla & kapuchą z kotła razem z całkowicie trzeźwymi Angolami.
Było świetnie i byłem w Krakowie parę dni w ramach projektu książkowego, który może przydać się Polakom i Żydom. W Rynku odbywa się akurat doroczny kiermasz bożonarodzeniowy i na estradzie występują zespoły dziecięce i ludowe. Nagle słyszę nad sobą nagłośnione przez megafony potężne wycia “Ty Żydzie, gonić Żydka”.
To mnie dosyć rozbawiło…W okrzykach był potężny ładunek agresji, co dodatkowo mnie podkręciło. Na ozdobionej gałązkami choinkowymi i gwiazdami betlejemskimi estradzie odbywał się barwny pokaz jasełkowy: rozbawieni przebierańcy (zespół z Zielonek) targali za przyprawioną brodę i pejsy “Żyda w chałacie” - widoczek kojarzący się nieziemsko.
“Co to jest żydowski tydzień?”;“Po co sa Icki? - Żeby łapać baby pod spódnicki” - leciały śmichy z estrady, przed którą zebrał się tłumek, w tym tatusiowie z dzieciakami na barana; super, pomyślałem, tradycja nie ginie, i w tym momencie gdzieś z boku pod stoiskiem z kolczykami i wisiorkami zatrzymały się trzy izraelskie dziewczyny.
Miały na sobie niebieskie kurtki, w których młodzi Izraelczycy odwiedzają miejsca zagłady. Nie zauważyły poniewieranego “Żydka” - nie rozumiały bełkotu z głośników - nie trzeba im było tłumaczyć, że to tylko “nieszkodliwa tradycja ludowa”. Pewnie by im było trudno zrozumieć, że “jasełka” odbywają się 50 kilometrów od Auschwitz.
Ale równie dobrze mogło tam zawędrować 30 małolatów izraelskich, którzy odpaliliby z komórek sceny rodzajowe z “Żydem”, i buchnęłaby promocja Polski (i Krakowa!) w internecie izraelskim & światowym.



Komentarze
Pokaż komentarze (139)