Eli Barbur Eli Barbur
205
BLOG

Safari Mau-Mau

Eli Barbur Eli Barbur Polityka Obserwuj notkę 88

  Środowy  “Times” wydawał się zszokowany że akurat w Kenii - “najspokojniejszym i najbardziej stabilnym kraju Afryki” - z dnia na dzień - Murzyni zaczęli chlastać się maczetami i podpalać świątynie z ludźmi. “Timesowi” wyraźnie pokręciło się we łbie lub nie zwalczył w sobie noworocznego kaca, co zdarza się też w najlepszych gazetach.  

  Wiadomo od dawna, że w kwestii swych dokonań  kolonialnych np. w  Afryce, Brytyjczycy cierpią na chroniczną amnezję. Właśnie w tymże  “najspokojniewjszym i najbardziej stabilnym kraju” Angole nie tylko dosiadali emu na Safari, lecz  dopuścili się ludobójstwa w połowie  XX stulecia,   tłumiąc bezwlędnie  powstanie Mau-Mau.

  “Nobliwy Times” - jak nazywały go zasłużone  “massmedia” w PRL - zapomniał też przy okazji o innych drobnych, acz całkiem krwawych rzeźniach etnicznych i wojnach, których Kenia zaznała w następnych dziesięcioleciach. Przedostatnia ostra czystka - z tego, co pamiętam - miała miejsce w latach 90. między plemionami:  Kikuju  i Luhja.

  Szwankująca pamięć zbiorowa Brytyjczyków pomaga im pochylać się nad krzywdą “uciskanych ludów” – szczególnie na Bliskim Wschodzie. Np. niestrudzony graficiarz brytyjski Banksy przed Bożym Narodzeniem pochylił się nad dolą Palestyńczyków w Betlejem (Autonomia Palestyńska), strzelając tam  parę antysyjonistycznych malunków.

  Chodziło o izraelski tzw. Mur Bezpieczeństwa, chroniący przed terrorystami-samobójcami. Widziałem te rysunki, pracując ostatnio w Betlejem dla TVN24: gołąbek pokoju w kamizelce kuloodopornej, z gałązka oliwną, namierzony celownikiem snajperskim; dziewczynka palestyńska rewidująca Izraelczyka w pełnym uzbrojeniu, stojącego twarzą do ściany.

  Mam dla Banksy’ego nieco sympatii, bo świat dostaje coraz większego świra, a on nieźle oddaje to sprayem na murkach z pustaków. Wolałbym jednak zobaczyć jego malunki, np. z nawalonym  angielskim kibolem z shotgunem i w kolonialnym hełmie - na firmamencie Nairobi.   

Eli Barbur
O mnie Eli Barbur

STARAM SIĘ GADAĆ DO RZECZY. Opublikowałem powieści „ GRUPY NA WOLNYM POWIETRZU ” (Świat Literacki, W-wa 1995 i 1999) i „ STREFA EJLAT ” (Sic!, W-wa 2005); tom opowiadań ” TEN ZA NIM ” (Świat Literacki, W-wa 1996); ” WZGÓRZA KRZYKU” (Świat Literacki, W-wa 1998) - zbiór reportaży i wywiadów zamieszczanych w latach 90. w GW i tygodniku Wprost; „WŁAŚNIE IZRAEL” (Sic!, W-wa 2006) - wywiad-rzeka o Izraelczykach.  “ TSUNAMI ZA FRAJER. Izrael - Polska - Media” (wyd. Sic!, W-wa 2008) - zbiór felietonów blogowych, zamieszczanych w portalach: wirtualnemedia.pl i salon24.pl.; פולין דווקא (Właśnie Polska)- reportażowa opowieść o Polsce z rozmowami o kulturze - Jedijot Sfarim, Tel Awiw 2009; WARSZAWSKI BEDUIN (Aspra-Jr, W-wa 2012)- biografia Romana Kesslera. @ ZDZICHU: WITH A LITTLE HELP OF HUMAN SHIELDS. Spiro Agnew: The bastards changed the rules and didn’t tell me. I LOVE THE SMELL OF NAPALM IN THE MORNING (Apokalipsa teraz). "Trzeba, żeby pokój, w którym się siedzi, miał coś z kawiarenki" (Proust). MacArthur: Old soldiers never die; they just fade away. Colombo: Just give me the facts. "Fuck the Cola, Fuck the Pizza, all we need is Slivovica". Viola Wein: Lokomotywa na Dworcu Gdańskim nie miała nic wspólnego z wierszem Juliana Tuwima. FUCK IT! AND RELAX (John C. Parkin)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (88)

Inne tematy w dziale Polityka