Zgodnie z przewidywaniami, al-Kaida idzie za ciosem: po “operacji” w Pakistanie, udało się jej zmusić do ucieczki rajdowców na Saharze. Francuzi ustalili, że przyczaiły się tam bojówki, chcące pozabijać lub uprowadzić “tych wspaniałych mężczyzn w ich wspaniałych bolidach”.
Odwołanie Rajdu Dakar jest wydarzeniem, które może być porównywalne jedynie z zamachami islamskimi w Madrycie w 2004 roku, w konsekwencji których nowym premierem Hiszpanii został Zapatero. Zgodnie z zapowiedzią, czym prędzej wycofał wojska swojego kraju z Iraku i zalegalizował związki gejowskie.
Tym razem al-Kaida nie musiała nawet niczego wysadzać; wystarczyło zasadzić się w norach na pustyni, żeby wystraszyć – “nieustraszonych” twardzieli, mających do pokonania 9000 km w trudnym terenie. Dla islamistów jest to megasukces, porównywalny nieomalże ze skrojeniem d. krzyżowcom w Ziemi Świętej przez Saladyna (1187).
Rajd Dakaru dawno już przestał być wyłącznie spektakularną imprezą sportową, stając się nie tyle pokazem siły i determinacji ludzkiej, co najnowszych zdobyczy technicznych. Nie przypadkiem jego zwycięzcy porównywani byli często ze zdobywcami Mount Everest. Odwołanie “Dakaru” okazać się może z tegoż Everestu upadkiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)