W Izraelu najciekawszych rzeczy np. w kwestii ewentualnego ataku na Iran, można się dowiedzieć, gdy ktoś nagle odciąga dziennikarza za frak na jakiejś oficjalnej imprezie. Nikogo też nie zdziwiło zbytnio, gdy George Bush - podczas piątkowej wizyty w Jad Waszem - powiedział scenicznym szeptem do stojącej obok Condoleezzy Rice, że lotnictwo USA powinno było w swoim czasie zbombardować Auschwitz (…).
W tej sprawie Bush niewątpliwie miał rację, gdyż nie chodziłoby przecież tylko o zniszczenie linii kolejowych, rampy, krematoriów, komór gazowych etc., które szkopy zaraz by naprawili - choćby rękami więźniów. Byłby to wyraźny sygnał, że alianci wiedzą o zbrodniach hitleryzmu, za które obwiniają wszystkich Niemców i żądają przerwania ludobójstwa.
Możliwe, że udałoby się uratować 800 tysięcy Żydów węgierskich, których hitlerowcy i tak przez chwilę gotowi byli wymienić…za ciężarówki dla wojska (alianci odmówili). Może udałoby się uratować m.in. tego małego “chłopca w białych bucikach”, którego Imre Kertesz dojrzał po wyjściu z bydlęcego wagonu na rampie w Auschwitz.
Ale nie dało rady; Roosevelt i Churchill chcieli za wszelką cenę do końca zgnieść hitleryzm, a musieli już wtedy odpierać zarzuty rodzimych antysemitów, że amerykańscy i angielscy chłopcy giną w obronie Żydów. W drugiej połowie 1944 r. do Auschwitz zaczęły przybywać transporty z Budapesztu i nic już tych ludzi nie mogło uratować.
Przypuszczalnie “szeptana poczta” Busha w Jad Waszem skierowana była głównie do mułłów w Teheranie. Dokładanie tak samo, jak we wrześniu 2003 r., gdy izraelskie myśliwce bombardujące F-15, wracając z pokazów lotniczych w Radomiu, przeleciały nad Auschwitz.
X
Dodam, że w księdze gości Jad Waszem George Bush wpisał: "God Bless Israel". Po czym odleciał do Zatoki Perskiej, przypomnieć arabskim szejkom naftowym, żeby w razie czego siedzieli cicho.



Komentarze
Pokaż komentarze (36)