Golan: w druzyjskim miasteczku Madżdal-Szams - na ośnieżonych stokach Hermonu - kawa z karda monem w przydrożnym namiocie z wielkim kominkiem i belkowymi stołami z krzesełkami “rococo”. W ostrym słońcu nie tyle przypomina to Davos, co górskie miasteczka w Indiach; czarne kozy zaglądają do zadymionego namiotu i grzebią ci w kieszeniach.
Gdyby nie szczelnie zamknięta granica z Syrią można by stąd w trymiga podskoczyć do Damaszku; znacznie dalej jest do Tel-Awiwu, skąd przyjechałem przez Akko nad Morzem Śródziemnym. Ponad 200 lat temu Napoleonowi nie udało się zdobyć miasta Akko, bronionego przez Turków osmańskich.
Mało kto wie, że młody generał Napoleon Bonaparte o mało nie doprowadził wówczas do odrodzenia Izraela na terenach ówczesnej “Palestyny”. W 1799 r. podczas nieu danej wyprawy zbrojnej do Orientu wezwał Żydów z całego świata, by wrócili do macierzy i utworzyli tam własne państwo.
Na moment włączam lekko barokową wyobraźnię: największe straty poniósłby, jak zwykle, Stary Kontynent. Nie byłoby takich facetów, jak Proust, Freud, Marks, Kafka, Einstein czy paru pomniejszych z Chagallem, Mahlerem, Schoenbergiem, Mendelssohnem, Modiglianim, Pissarrem i jakimś Eisensteinem - z tymi jego cholernymi schodkami.
Brak Żydów odczuliby zapewne luminarze literatury europejskiej, np. James Joyce. Kogo bowiem, jak nie pana Blooma - uczyniłby swym bohaterem szlajającym się 16 czerwca 1904 po zapyziałym Dublinie i pijącym ciepłe piwo ale? A co zrobiłby Fiodor Dostojewski który bez określenia “Żydek” nie byłby sobą.
W Polsce straty byłyby równie dotkliwe, o czym nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy wymienić choćby Brunona Schulza, Słonimskie go, Tuwima, Leśmiana, Poznańskiego…, no i oczywiście rozliczne postacie z kanonu polskiej literatury. Obawiam się, że najgorzej odbiłoby się to na Jankielach.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)