Całkiem jeszcze świeże, skądinąd efektowne zawirowania pałacowe w Warszawie, nie stały się tematem medialnym w Ziemi Obiecanej & Świętej. Inaczej rozwinęła się sytuacja po wczorajszym przyjęciu w Pałacu Elizejskim, wydanym z okazji pobytu w Paryżu prezydenta Izraela, Szimona Peresa.
Nie chodzi o to, że Francja w sposób łagodny, wysublimowany i lekko apatyczny – zmienia swoją tradycyjną “politique Arabe” (ślepe poparcie dla Arabów) w kierunku otwarcia na Izrael. Chodzi o to, że na przyjęciu objawiła się znana topmodelka izraelska Bar Rafaeli w zwiewnej kiecce lila.
Gazety izraelskie z miejsca puściły foty Sarkozy,ego wpatrzonego ostro w dekolt tej fajnej dziewczyny, ale powód zadymy jest inny. Bar Rafaeli nie odbyła służby w Cahalu (armia izraelska) i dosyć skutecznie odpiera ataki paparazzi. Za to dosyć upierdliwie sekowana jest przez większość mediów.
W tej sytuacji biuro Peresa poczuło się dziś zobowiązane do wydania oficjalnego komunikatu odżegnującego się stanowczo od wizyty Rafaeli wl'Elysee. Wg tej wersji modelkę zaprosiła żona prezydenta Francji - Carla Bruni (kiecka fiolet), która od dawna jest z nią serdecznie zaprzyjaźniona.
Na to jednak rozwrzeszczała się w eterze mamusia Bar Rafaeli, że jej córeczka ma dopiero 22 lata i nie może być “od dawna” przyjaciółką 40-paroletniej prezydentowej Sarkozy. Specjaliści ds. pałacowych głowią się teraz, kto zaprosił Rafaeli i nie mają głowy do przesuwania akcentów w politique Arabe.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)