Dwie eleganckie Żydówki zdominowały nagłówki światowych serwisów informacyjnych. Najpierw król Bahrajnu, Hamad Chalifa, mianował panią Hudę Noono ambasadorem w Stanach; zaraz potem szefowa MSZ Izraela, Cipi Liwni, okazała się byłą agentką Mossadu, która (wg Sunday Times) rozwalała arafatowców w Europie (Nikita?)
Oba supernewsy skomentowane zostały trafnie przez znawców zagadnień bliskowschodnich. Np. Węglarczyk proroczo zwiastował: Noono będzie gwiazdą waszyngtońskiego świata dyplomatycznego, a Bahrajn zarobi wielki plus. Natomiast Rzepa skwitowała w tonie niedwuznacznie cierpkim “Cipi Liwni - czarny PR?”.
Cała prawda jest dużo prostsza, banalna i dosyć śmieszna, ale o tym w mediach ani mru mru. Na wysepce Bahrajn za 10 lat skończy sie nafta; dlatego Chalifa - ze strachu przed islamistami - chwyta się coraz mocniej poły Amerykanów. Wierzy głęboko, że Ameryką i światem rządzą Żydzi (& kobitki); stąd pani Noono.
Motyw feministyczny kryje się też zapewne za przeciekami dla Sunday Times o antyterrorystycznych akcjach pani Liwni (“czarnych” - wg Rzepy). Chodzi o to, że głównymi jej rywalami do stołka premiera po Olmercie są owiani sławą wojenną: Ehud Barak i Szaul Mofaz. To czym ma szpanować, uczona białogłowa?



Komentarze
Pokaż komentarze (20)