Przeważnie “nudzą” mnie drobne wady u ludzi i w międzynarodowych instytucjach. Nudności tych zaznałem na świeżo podczas rzymskich wakacji Ahmadineżada, który znowu groził zniszczeniem Izraela. Większość VIP-ów, w tym B16 i Berlusconi, zbojkotowało mułłę; poza sekretarzem gen. ONZ Ban Ki Munem i grupą włoskich biznesmenów.
Jest to oczywiście kolejna odsłona chamskich numerów - kiedy to pod przykrywką mega neutralności lub dystyngowanego chłodu - robi się świetne interesy nawet z nagorszymi naziolami. Tak postępowały Szwecja i Helvecja w czasie II wojny; dokładnie tak samo postępują firmy włoskie, mimo bluzgów Berlusconiego i pikiet pod merostwem Rzymu.
Pełne wdzięku jest też postępowanie Ban Ki Muna, który podąża ostro śladem swego wielkiego poprzednika Kofi Anana, znanego z umizgów do beniaminków terroru. We łbie się nie mieści, że ten polityk stojący na czele ONZ ściska rękę islamskiego naziola, który otwarcie odgraża się wymazaniem z mapy świata jednego z członków tejże organizacji.
W ew. zaostrzeniu sankcji wobec Iranu znaczącą rolę mogą odegrać Niemcy – wymieniani ostatnio jednym tchem z pięcioma stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa. Niemieccy biznesmeni też robią niezłą kasę w transakcjach z reżimem ajatollahów; nie na nich ciąży moralne odium Holokaustu – m.in. półtora miliona wymordowanych dzieci żydowskich.
Wśród dzieci zagazowanych w Auschwitz była też córeczka brata mojego ojca; ale nie o to teraz chodzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)