Rzepa & ŻW poinformowały wyczerpująco, że jakieś szkopskie sieroty po hitleryźmie zaczęły popierać Izrael w konflikcie z Arabami, możliwe - jak zwykle - że z poduszczenia chytrych lewaków (hie-hie!). Ten sensacyjny news opatrzono super adekwatnym zdjęciem flagi izraelskiej na tle wieżyczki strażniczej w Auschwitz (fota z...Marszu Żywych).
Pomijając debilizm fotoedytorski, rozwinięcie tematu też całkiem niezłe: „Sprawa ma drugie dno. Niemieccy narodowi socjaliści wyraźnie nawiązują do drażliwego epizodu, jakim była przedwojenna współpraca części działaczy syjonistycznych z NSDAP”. Czyli (hie!) niektórzy założyciele państwa Izrael po prostu kolaborowali z adolfem.
Ta „współpraca” (Rzepa z całą powagą cytuje Szragę Elama, lewackiego antyizraelskiego świra z emigracji) polegać miała na tym, że syjoniści chcieli przewieźć do Palestyny jak najwięcej skazanych na zagładę europejskich Żydów. Czyli klasyczny przykład kolaboracji, no nie? W tymże celu udać się miał do Palestyny w 1937 roku a. eichmann.
Jeśli chodzi o tegoż łacha, faktycznie w 1937. był w Palestynie, ale w okolicznościach całkiem innych. Wiadomo już było wtedy, że brytyjskie władze mandatowe w żadnym razie nie przyjmą Żydów z Europy, żeby nie drażnić Arabów. Anglicy obawiali się też - i słusznie - że zmasowany napływ emigracji żydowskiej przyspieszyłby utworzenie Izraela.
Eichmann pojechał więc do Palestyny, aby wzmocnić wpływy naziolskie w enklawach szkopskich tzw. templariuszy (było coś takiego) i zacieśnić kontakty z prohitlerowskim arabskim muftim Jerozolimy, alHusseinim.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)