Senator Obama figurujący właśnie na okładce “New Yorkera” jako terrorysta (satyrycy z opóźnieniem wzięli się za niego…) - wkracza na grząski grunt polityki międzynarodowej. Idzie mu doskonale: najpierw obwieścił, że Jerozolima to niepodzielna stolica Izraela, zaraz potem - że wschodnia część miasta to przyszła stolica palestyńskiego państwa.
Obama powtarza, że jako prezydent chętnie nawiązałby owocny dialog z irańskimi mułłami. Myślałem nawet, że dlatego właśnie ekipa Busha wysłała w weekendzie do Genewy, Williama Burnsa, na rozmowy z Irańczykami o zamrożeniu “A”. Przy okazji Biały Dom wykazał, jak gigantycznym zaufaniem darzy prowadzącego rozmowy - ruchliwego Javiera Solanę z UE.
Przypuszczalnie jednak sytuacja z Iranem nie jest wcale taka prosta… Do Izraela zaczęły przenikać sygnały, że zaostrzają się tam gwałtownie sprzeciwy wobec programu jądrowego. Coraz głośniej obawy przed ew. atakiem USA lub Izraela wyrażają Rafsandżani, Laridżani i inni wpływowi politycy. Wg ekspertów izraelskich - to może sugerować zmianę kursu.
Podobne sygnały odbierane są naturalnie w Stanach, co mogło być prawdziwym powodem misji Burnsa. Tymczasem Obama obfotografuje się z żołnierzami US. Army w Iraku, a jutro spodziewany jest w Izraelu. Ciekawe, czy nie powtórzy błędów oblatanego skądinąd McCaina, któremu w marcu w Bagdadzie szyici pomylili się z sunnitami /-/.
xJohn McCaine udzielił wywiadu izraelskiej tv - mając oczywiście głownie na względzie żydowskich wyborców na Florydzie. Główne pytanie: czy zdaje sobie sprawe, że Izrael nie może sobie pozwolić na tolerowanie uzbrojonego w “A” Iranu. McCaine wymijająco: mam nadzieję, że zaostrzone sankcje miedzynarodowe zadziałają. Potem padło jeszcze stwierdzenie, że “USA nie zezwolą na powtórkę z Holokaustu”. A cały ten wywiad, żeby wyważyć obserwowaną pilnie w USA wizytę Obamy w Izraelu.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)