Podobno słonie azjatyckie, całkiem inaczej niż afrykańskie, rozpoznają swoje odbicie w lustrach. Dotyczy to też oczywiście sławetnych składów z porcelaną, a tak właśnie zachowują się ostatnio Niemcy w relacjach z Teheranem. Okazało się właśnie, że niemiecki koncern „Steiner” dogadał się z ajatollahami w sprawie budowy instalacji gazowych w Iranie.
Taki kontrakcik (100 mln euro) to rzecz jasna chamski wyłom (plus zachęta dla innych) w międzynarodowych sankcjach wobec Teheranu, mających zniechęcić go do programu „A”. Pomyśleć tylko, że jeszcze w marcu br. kanclerz Merkel deklarowała w Knesecie: „Niemcy pozostaną na zawsze partnerem i prawdziwym przyjacielem Izraela”.
Merkel była pierwszym liderem RFN, pochodzącym z NRD, który odwiedził Izrael; pierwszym kanclerzem, przemawiającym w Knesecie w swym języku. Powiedziała m.in. „My, Niemcy wstydzimy się za Shoah i poczuwamy do wiecznej odpowiedzialności moralnej”. Potem z Olmertem współprzewodniczyła obradom obu rządów w Jerozolimie.
Merkel odwiedziła też z Peresem okolice Dżeninu na Zachodnim Brzegu, gdzie Niemcy chcą... sfinansować izraelsko-palestyński park przemysłowy, zw. Doliną Pokoju. W realu, jak słychać, RFN chce realizować swoje projekty pokojowe gdzie indziej; nic dziwnego, że po zmediatyzowanej wizycie Obamy w Berlinie - jego popularność w USA leci na łeb.
x
Wg Gallupa - McCain dogonił Obamę (obaj mają poparcie po 44%). Powodem nie jest zabawna skądinad reklamówka, w której McCain przyrównuje Obamę do panienek z show-biznesu (...), lecz tkwiąca najwyraźniej głęboko w Amerykanach nieufność do Europejczyków.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)