Lewacki karykaturzysta francuski Bob Sine stracił robotę w satyrycznym tygodniku “Charlie Hebdo” za rysunek Jeana Sarkozy’ego (synka prezydenta) z jego narzeczoną Jessiką Sebaoun-Darty. Panienka jest Żydówką i pochodzi z bogatej rodziny; chodziły słuchy (zdementowane w międzyczasie), że Sarkozy junior przejdzie na judaizm, więc artycha okrasił swój rysuneczek podpisem „Chłopak zajdzie daleko".
Najwidoczniej nad Sekwaną wieją jednak nowe wiatry, bo jakiś dziennikarz zaripostował - a 20 znanych intelektualistów poparło - że Sine powiela antysemickie stereotypy, przekroczył granice między „karykaturą i nienawiścią” etc. Ze swej strony Sine odmówił przeproszenia synka prezydenta, deklarując dzielnie, że „wolałby najpierw obciąć sobie jaja”.
Tak się składa, że poronionego jajczarza poparło inne grono intelektualistów, na czele z liderem skrajnych lewaków, Olivierem Besancenotem i reżyserem Jean-Luc Godardem. Przypomnieli, że ten sam tygodnik z dwa lata temu zamieścił karykatury Mahometa (bomba w turbanie), więc nie powinien teraz wywalać na mordę autora „niewinnego rysunku”.
Tak naprawdę afera z Bobem Sine wcale nie wybuchła z byle powodu (...) - lecz dlatego, że facet znany jest od dawna ze swego proarabskie go i antyizraelskiego oszołomstwa. Warto wiedzieć, że popierający go teraz gorąco J-L Godard odwolał niedawno wizytę w Izraelu na prośbę swych palestyńskich towarzyszy. To są te prawdziwe jajca.



Komentarze
Pokaż komentarze (47)