Prawda bez politpoprawności
Mówię prawdę o wydarzeniach w Polsce i na świecie
5 obserwujących
158 notek
135k odsłon
  1105   0

Kryzys demograficzny - jest źle a będzie jeszcze gorzej

Od 1989 roku dzietność nie pozwala na zastępowalność pokoleń, rodzi się coraz mniej dzieci. Do 2050 roku będą nas tylko 34 miliony z obecnych 38 milionów, a są to prognozy jeszcze z przed epidemii, wiadomo jednak że epidemia, zamknięcie służby zdrowia ten proces przyspieszył. W 2020 roku według szacunków GUS zmarło około 477 tysięcy osób czyli o ponad 67 tysięcy więcej niż w 2019 i najwięcej od II wojny światowej, natomiast urodziło się tylko około 355 tysięcy co jest najmniej od 2004 roku i drugi najmniejszy wynik od II wojny światowej, na małym plusie saldo migracji około 7 tysięcy (w sumie straciliśmy około 115 tysięcy obywateli); z kolei w styczniu tego roku już zmarło ponad 48 tysięcy osób czyli jedna trzecia więcej niż w styczniu 2020 i jak tak dalej pójdzie to w 2021 umrze ponad 500 tysięcy ludzi, z kolei pod względem liczby urodzeń styczeń przyniósł najmniej urodzeń w od II wojny światowej bo tylko około 27 tysięcy. Co do obecnej liczby zgonów nie ma co się dziwić bo oprócz Covid-19 sytuację pogarszają teleporady zamiast normalnych wizyt w przychodni, przerabianie szpitali powiatowych na oddziały covidowe czy zamykanie sal dla pacjentów gdy jedna osoba na sali jest z covidem to zamykają całą salę i reszta łóżek stoi pusta; przez co doszło do tego że mamy de facto drugą i to groźniejszą epidemię a mianowicie nieleczone choroby tj. rak, cukrzyca, wszelkie nowotwory, ogólnie nasza służba zdrowia miała problemy jeszcze przed epidemią np. deficyt lekarzy a teraz te problemy epidemia tylko uwidoczniła.

Widzimy również że liczba urodzeń szybuje w dół. Od kilku lat mamy program 500+, w 2017 roku była lekka zwyżka urodzeń do około 402 tysięcy ale od 2018 roku liczba urodzeń ponownie spada, prawdopodobnie wtedy co najwyżej część osób które chciała mieć dzieci po prostu przyspieszyła decyzję. Przez długi czas saldo migracji po 1989 roku, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej było ujemne, dużo młodych osób emigrowało z Polski, po 2015 gdy PiS doszedł do władzy mieliśmy małe ale dodatnie saldo migracji, co oczywiście jest kroplą w morzu potrzeb, zresztą teraz po serii lockdownów, gdy bezrobocie znacznie wzrośnie znowu ten problem może powrócić.

Jeśli się zastanowić co jest przyczyną niżu demograficznego większość odpowie że nie jesteśmy zamożnym krajem. No ale obserwacje temu przeczą, w bogatej Europie rdzennych mieszkańców ubywa, z kolei w biednej Afryce ludzi przybywa na potęgę; W II RP bieda aż piszczała a mieliśmy bardzo wysoki przyrost naturalny, podobnie w PRL zaraz po wojnie gdy było bardzo biednie, zresztą przez cały okres PRL był dodatni przyrost naturalny, z drugim wyskokiem gdy Jaruzelski zamknął Polaków w domach w stanie wojennym. Więc jak widać nie ma korelacji ekonomicznej tzn. jest ale odwrotnie niż się wydaje czyli im biedniejsze społeczeństwo tym większy przyrost naturalny.

Więc głównym powodem dlaczego Polacy nie decydują się na dzieci są zmiany kulturowe, obecnie dziecko jest uważane za problem, coraz więcej rodzin odkłada to na późniejszy czas a ostatecznie albo go wcale nie mają albo ewentualnie decydują się tylko na jedno dziecko a wiadomo że im później tym trudniej się o dziecko starać, młodzież staje się coraz bardziej lewacka, ideologie LGBT, gender nie sprzyjają dzietności, obecnie rodziny wielodzietne są pogardzane, odejście od religii też nie sprzyja a wszakże w rodzinach katolickich jest więcej rodzin wielodzietnych. Oczywiście w bogatych krajach ten ,,postęp" bardzo szybko dotarł, natomiast w biednych społeczeństwach na uboczu globalizacji tam nie dotarł w wielkim stopniu. Po upadku żelaznej kurtyny Polacy wyjeżdżając za granicę stawali się coraz bardziej o lewackich poglądach, proces ten przyspieszył po wejściu do Unii Europejskiej gdy zostały otwarte granice z krajami Europy Zachodniej aczkolwiek teraz globalizacja w postaci tego że każdy ma internet powoduje że już nie trzeba wyjeżdżać z kraju by powstało społeczeństwo młodych ,,Julków i Oskarków".

A jakie będą skutki tego ? Na pewno im mniej osób w wieku produkcyjnym tym mniejszy wzrost gospodarczy, ponieważ nie będzie komu pracować. Teoretycznie tylko na tym by się skończyło gdyby nie to że Polska jak i wiele krajów jest uzależnionych od demografii przez system emerytalny, wymyślony w XIX wieku przez Bismarcka. W Polsce ZUS wypłaca emerytury ze składek pracujących, a że jest coraz mniej pracujących to ZUS ma deficyt i musi być dodatkowo finansowany z budżetu państwa, gdyby nie to to już ten system który jest piramidą finansową by zbankrutował. Ale prędzej czy później jak państwo samo będzie miało kłopoty finansowe to z emeryturami możemy się pożegnać. Nie ma wyjścia już z tej sytuacji (poza poprawieniem demografii ale z wyżej wymienionych powodów nie będzie żadnego cudu), teoretycznie tymczasowe sytuacje są takie jak: obniżanie emerytur co już się dzieje albo podwyższanie wieku emerytalnego (tylko że niemoralne jest to żeby staruszków wysyłać do ciężkiej, fizycznej pracy) choć jest to przedłużanie agonii, ewentualnie sprowadzać migrantów do pracy ale mamy na tle krajów europejskich niskie zarobki więc np. z Niemcami nie możemy konkurować w tej kwestii (nawet coraz więcej Ukraińców wyjeżdża do Niemiec) o skali problemu świadczy ukryty dług publiczny czyli przyszłe zobowiązania emerytalne które wynoszą około 5 bilionów złotych czyli ponad 250% PKB (dla porównania oficjalny dług publiczny to około 1,3 biliona złotych czyli 55% PKB na koniec 2020). Dlatego warto aby każdy odkładał osobiście pieniądze na starość, od długiego czasu mamy demograficzną dziurę a teraz ta dziura z powodu pandemii i reakcji rządu na nią będzie się powiększać.

Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo