Po dzisiejszej rozmowie (o ile można tak to nazwać) premiera Donalda Tuska z rodzinami ofiar możemy wywnioskować jedno, cały czas istnieje podział wśrod rodzin ofia katastrofy na "ugodowców" i "niepokornych". Jest on dla mnie skądinąd niezrozumiały ze względu na to, że zauważalne gołym okiem są zaniedbania w śledztwie ciążące na rządzie polskim ze względu na zbytnią ufność rosyjskim śledczym. Bo chyba normalnym nie można nazwać wybijanie szyb wraku tuż po katastrofie, znajdowanie na miejscu katastrofy szczątek ofiar i tak dalej, prawda?
Dlaczego "ugodowcy" milczą przecież to chodzi o ich bliskich. Z czego to wynika? Ze strachu? Czego mogą się bać? Ta postawa wzkazuje jednoznacznie na to, że coś jest ewidentnie nie tak. Do tego dochodzi milczenie SLD i PSL, którzy stracili cenne postacie jak np. Jerzego Szmajdzińskiego. Czemu służyć ma to milczenie? Wzrostom notowań? Uniknieciu przypięcia łatki oszołomów? Jeżeli była to by, ktoraś z tych 2 rzeczy, to niewątpliwie mamy tutaj do czynienia z prawdziwą "nekrofilią".
Czy nad sprawą największej w historii III RP katastrofy, w której zginęła 1/3 polskiej elity, można ot tak spuścić zasłonę milczenia? Nie można, trzeba ją jak najszybciej zdjąć. Jak myślicie z czego wynika postawa "ugodowców"?
610
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (8)