Ten tydzień obfitował niewątpliwie w pokazówki gwarantowane przez panującego Polską niepodzielnie Donalda Tuska. Najpierw zapowiedź zwolnień w PKP, potem ogłaszenie sukcesu ws. niewliczania do długu publicznego nalewzności wynikających z dzialalności OFE. No i dziś nagłe wyrażenie wątpliwości przez premiera odnośnie raportu MAK ws. katastrofy Smoleńskiej. Jak wzkazał dość slusznie skądinąd w wywiadzie dla Polska The Times Marszałek Schetyna, PO nie wystarczy paliwo antypisowskie. Więc czym to zastąpić? Rzetelną pracą? Ależ skąd. I zapewne będziemy obserwować dalszy ciąg istnej putinady. No dobrze, a teraz przejdźmy do analizy tych wspaniałych piarowskich zagrywek.
Zacznijmy od PKP. Znany głównie tylko z miłości premier Tusk pokazał srogą twarz i zapowiedział zwolnienie urzędasów z PKP. Jakby to cokolwiek dało. Ale nie da. Dlaczego? Bo ciągle funkcjonuje w rękach państwowych, a państwowe znaczy niczyje czyli po prostu zaniedbane, funkcjonujące byle jak. Oczywiście pojawi się wielu, którzy będą przypominać o czyhającym kapitale niemieckim (Deutsche Bahn), ale te osoby nie chcą oczywiście przyspieszyć zmian na polskiej kolei w postaci zwiększenia konkurencji, w ramach której mogłoby jak na moje funkcjonować państwowe PKP. Może to by skłoniło co niektórych, do niewytwarzanie sobie problemów na siłę, czyli do prywatyzacji. No, ale po co?
Dzisiaj coś mi się prawdę powiedziawszy o OFE nie chce pisać. Może innym razem, ale czy ktoś wie czy w końcu premier coś wywalczył realnie czy nie? Bo mam już lekki mętlik w głowie.
No i na koniec o cudownym objawieniu prawdy przez Donalda Tuska o śledztwie ws. katastrofyna przykład takiej, że raport zawiera tezy, na ktore Polska nie może się zgodzić itd. Ba powiedział, że są w Rosji ludzie, ktorym zależy na zatajeniu prawdy! I pomysleć, że przez ostatnie 8 miesiecy ciągle informowano o kłopotach, zaniedbaniach to premier nieustannie robił dobra minę do złej gry. Jeżeli ktoś chce wierzyć, że nagle premier chce być mężem stanu to według mnie lekko się pomyli, gdyż tak naprawdę to kolejna zagrywka mająca na celu rozbrojenie bomby, ktora moglaby ewidentnie Tuskowi zaszkodzić i to mocno w sondażach. O skuteczności tej zagrywki już przekonuje mnie chociażby francis.de, ktory juz zaczął o tym, że premier nie jest rusofilem i tak można by dalej ciągnąć. Szkoda gadać...
229
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze