Blog
Predator XL - ostateczny łowca komuchów
xiazeluka
93 obserwujących 727 notek 860204 odsłony
xiazeluka, 1 sierpnia 2017 r.

Awantura warszawska 1944 – jęki i kabotyńskie wrzaski

Od razu wyjaśnienie dlaczego „awantura” - ano dlatego, że:

1.      Była to awantura wywołana puczem w Komendzie Głównej AK 31 lipca 1944 po południu. Puczem wszczętym przez byłego (a może i czynnego) informatora NKWD, zdrajcę Okulickiego.

2.      Było to przedsięwzięcie równie awanturnicze, co niedorzeczne (z gołymi rękoma rzucono się na uzbrojonych i ufortyfikowanych przeciwników)

3.      Było to działanie na szkodę sprawy polskiej, a w interesie naszych wrogów (Niemcy mogli wreszcie zrobić porządek ze znienawidzoną Warszawą, a Sowieci napić się szampana i zakąsić kawiorem – Polacy sami zatroszczyli się o to, by łatwiej było sowietyzować resztki Polski)

4.      Nie minęła doba, gdy rozpoczęło się poniżające dla nas i żenujące dla innych łaszenie się i skamlenie o natychmiastową pomoc.

5.      Awantury wszczyna się bez głębszego, rozsądnego planu – taka też była awantura w Warszawie. Oszukano i wydano na rzeź Warszawski Korpus AK oraz ludność stolicy.

6.      Awanturnicy bez argumentów dostają łomot – tak też było i w tym przypadku: 16 000 zabitych powstańców i 100 000 zamordowanych cywilów przy góra 2500-3000 stratach bezpowrotnych Niemców (w sprzęcie 7 pojazdów pancernych), przy czym gros tych strat poniosły jednostki pozbawione wartości frontowej. Powstanie zwalczała policja i jednostki zapasowe, a nie prawdziwa armia (ta wchodziła do akcji na krótko i lokalnie).

7.      Do strat ludzkich należy dołączyć straty materialne (zniszczona Warszawa wraz ze swoim dorobkiem), polityczne (kompromitacja AK i rządu na uchodźctwie) oraz mentalne (konsekwencja poprzedniej – klęska Londynu i AK spowodowała osłabienie oporu przez sowietyzacją).

8.      Awanturnicy czasami mają plany – puczyści i ich pomagierzy plany, owszem, mieli. Żadnego punktu z tych planów nie udało się zrealizować.

Klęska. Klęska w każdym wymiarze. Bez żadnej rekompensaty, bez żadnej, choćby najmniejszej korzyści. Co wiec pozostało?

Pozostało to, czego świadkami jesteśmy co rok: próba racjonalizacji kompromitującej i hańbiącej przegranej prowadzi do jedynej możliwej czynności czyli wychwalania pod niebiosa „bohaterstwa, męstwa, heroizmu, poświęcenia i oddania ble ble ble” powstańców i ewentualnie, półgębkiem przypominanej ludności cywilnej (oszukani przez puczystów akowcy przynajmniej mogli sobie postrzelać, porzuceni na pastwę losu cywile ginęli codziennie, bezradnie czekając końca awantury). Kabotyńskie, pompatyczne wielkie słowa z okazji każdej rocznicy fałszują na potęgę prawdziwy obraz tej nieszczęsnej draki. Prawdę mówiąc ktoś słabo obeznany z historią, gdyby miał wyciągać wnioski na przykładzie okolicznościowych przemówień, miałby poważny kłopot z odpowiedzią na narzucające się pytanie „Ale kto właściwie wygrał?”

Wygrali militarnie Niemcy, wygrali politycznie Sowieci, Polacy natomiast przegrali – militarnie i politycznie. I żadne nadęte, hałaśliwe hucpy pod pomnikiem na placu Krasińskich faktów tych nie zmienią. Pucz sowieckiego donosiciela, który doprowadził do największej klęski w historii Polski, powinien pozostać wstydliwym wspomnieniem, a nie hucznie obchodzonym świętem.

Jak to powiedział pewien Francuz, kiedy dowiedział się, że w Londynie znajdują się Plac Trafalgar i stacja Waterloo: Dziwny naród ci Anglicy. Jak można upamiętniać klęski?

Opublikowano: 01.08.2017 07:31. Ostatnia aktualizacja: 01.08.2017 12:15.
Autor: xiazeluka
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Jakie znowu "kłamstwa"... To jest osobista opinia, przekonanie, wyobrażenie o czymś. Jedni...
  • Tylko nazikomuniści mogą pochwalać karanie za wypowiadanie osobistych opinii, nawet jeśli nie...
  • "SIĘ bronić, czy bronić worka pieniędzy - bronić swojego zdrowia i życia, czy bronić...

Tematy w dziale