
Jest kraj, jest w nim naród i jest też despota,
który w swoim to domu ma jedynie kota,
a rolę Naczelnika w tym kraju przywłaszczył.
Dziwny musi być naród, jeśli owej paszczy
zawierzył swoje sprawy, niepomny godności...
Tenże właśnie despota potrafi najprościej
jak tylko jest możliwym, łgać w oczy każdemu.
Wielu już było takich - i nie wiedzieć czemu,
co w jego obietnice z księżycowych baśni
uwierzyli. W głowach muszą być zbyt "ciaśni",
by odrzucić plewy od samego ziarna...
Czekają na lepszą przyszłość, a ta będzie czarna
od przykrych niespodzianek, jakie wnet zgotuje
ów prostacki despota. Nadal bajeruje,
a oni wierzą... wierzą, lecz kiedyś przestaną,
i wtedy to takiemu każą stać pod ścianą,
gdy sami ujmą w dłonie batogi z rzemienia...
...
- tego tu opisywać nie mam już sumienia...



Komentarze
Pokaż komentarze