konsekwencje niepodpisania Paktu Ribbentrop-Beck.
Ale od początku… jestem świeżo po lekturze nowej, historycznej książki Piotra Zychowicza „Pakt Ribbentrop-Beck”. Publikacja, jak każdy już zauważył odbiła się szerokim echem nie tylko w środowisku „salonowym”, ale również uważanych za „prawicowe”. Historią interesują się od dawna i zagadnienia przedstawione przez autora są mi szczególne blisko. Ci którzy jeszcze nie przeczytali nie muszą się łudzić, że odkryjecie tam jakieś „rewelacje”. Jest to zbiór ogólnodostępnych faktów (przynajmniej dla ludzi którzy nie wagarowali na lekcjach :-) poukładanych przez autora w „kolejności alfabetycznej”.
Zacznijmy jednak od formy. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Chociaż patrząc na „budowę zewnętrzną” może się wydawać dość obszerna, to jak już zaczniemy „przekręcać kartki” okazuje się bardzo przyjemną lekturą dla czytelnika. Pisana publicystycznym językiem, nadaje przejrzystości tekstu. Nie spotkamy tutaj iście historycznego pisarstwa, często bardzo nudnego. Za to pełną ciekawostek publikację skupiającą się głównie na jednej decyzji, jednak omawiany jest dużo większy obszar dziejowy. Zestaw przyczynowo-skutkowy możemy szczególnie polecić maturzystom. Jeżeli nie rozumiecie tego zagadnienia, ta książka może wam pozwolić zmienić sposób myślenia, ze schematycznego do praktycznego.
Rozpisałem się troszeczkę o sprawach „pobocznych”, jednak przechodzimy już do sedna sprawy, czyli treści. Książka w pierwszym „zamyśle” ma obalić wszystkie tezy i antytezy które wykształciły się po wojnie, „dzięki”, a właściwie „przez” pewne środowiska. Z góry była przyjęta „prawda i tylko prawda”, nikt nie dopuszczał do siebie innych możliwości. Przez to wszyscy uczyliśmy się z książek od historii które wbijały suchą, martwą wiedzę, a nie uczyły „myślenia historycznego”. Piotr Zychowicz podjął się bardzo trudnego zadania. Obalenie tylu kłamstw które narosły przez tak długi okres to nie lada wyzwanie (stąd zapewnie duża objętość). W publikacji nie zostały pominięte żadne warianty. Zostały poruszone (oraz przeanalizowane) i te najbardziej optymistyczne, i najbardziej pesymistyczne. Wnioski są klarowne i szerszemu gronu już znane. Więc udowadnianie ich po raz kolejny jest bezsensowne. Autor należy do „obozu piłsudczyków”, a właściwie do ich wielbicieli. Da się to odczuć wiele razy, więc jeżeli nie jest fanem to musi podejść do lektury z większym dystansem.
Podsumowując, książka godna polecenia! Nie dowiecie się z niej czegoś „nowego”, jednak nie taki ma być jej przekaz. Piotr Zychowicz postawił sobie za cel zebranie wszystkich argumentów „za” i „przeciw”, przeanalizowanie wszystkich wariantów, oraz wyciągnie wniosków, które dla wielu mogą być szokujące, dla ludzi orientujących się, „trzeźwo” myślących jest to tylko przelanie ich myśli na papier. Każda minuta poświęcona dla jej przeczytania jest tego warta!
Sztafeta



Komentarze
Pokaż komentarze