Jaka intencja taka uroczystość.
Po tylu dniach podpowiadania ze wszystkich stron jak należy przystąpić do załatwienia sprawy „krzyża” kancelaria prezydenta rzuciła ochłapem w twarz wszystkim którzy w dobrej wierze tłumaczyli że trzeba rozmawiać. Rzuciła i mówi – chcieliście upamiętnienia to je macie i won z tym krzyżem.
A wszystko ukradkiem, prędziutko, cichutko, z samego rana. Nawet księdza ściągnęli nieco zaskoczonego. Szkoda, że nie nocą, ale i tak dosyć śmiesznie było.


Komentarze
Pokaż komentarze