Tych dwóch ludzi dzieli wszystko i to paradoksalnie jest przyczyną tego co mają wspólne. Obaj ponieśli klęskę w walce o oblicze swoich partii.
Nie będę się wdawać wzorem RR-K w jakieś teoretyzowanie na temat tajnego porozumienia między PO i SLD. Ściślej mówiąc Tuskiem i Olejniczakiem ale ostatnie ich zagrania jakożywo przypominają pływanie synchroniczne. Skoro nie zmowa to może przypadek? Jak mówi moja żona przypadków niw ma. Skoro nie zmowa i nie przypadek to co?
Myśl. Myśl przewodnia. SLD po poniesionej zasłużenie klęsce wyborczej postanowiło zmienić oblicze partii, żeby zrzucić z siebie postpezetperowskie odium. Młodzi "pragmatyczni" "lewicowcy" wymyślili że jak się pozbędą ludzi kojarzonych z komuną to będą jak nowonarodzeni. Ale poszli jeszcze dalej. Poszli w mariaż z pożal się Boże "Demokratami". W ten sposób mogą zawsze powiedzieć - Jaka z nas postkomuna, u nas jest więcej solidaruchów niż komuchów.- Mogą nawet podpinać się pod etos Sierpnia, KORU, Solidarności. No i idą dalej. Wyborów nie wygrają. Wiedzą że na koalicję z PiSem, wbrew kosmicznym łamańcom myślowym RR-K, liczyć nie mogą. Wiedzą również, że jeśli nawet PO wygra wybory to i tak będzie potrzebowała koalicjanta. A nawet jeżeli PO przegra to zawsze wspólnie z SLD może przejąć władzę. Ale na drodze do szczęścia stał partyjny beton - Leszek Miller. No to już go nie ma.
Podobny tok rozumowania doprowadził Tuska do decyzji o pozbyciu się konserwatywnej części PO. Mariaż wymyślony przez Tuska i Olejniczaka nie miał racji bytu póki Rokita był w partii. Ciągle niby jest ale jakoby go nie było. Tak więc obaj panowie Rokita i Miller musieli odejść. Uzasadnienie odejścia jest zupełnie bez znaczenia. Rozwodzenie się Tuska na temat małżeńskich kłopotów Rokity to zwykłe mydlenie oczu. Olejniczek był nawet bardziej naturalny. W końcu im większy był huk przy odejściu Millera tym mocniejszym wodzem jawił się Olejniczak. I tym wyraźniejsze oko puszczane do Tuska.
No i to już koniec bajki opowiadanej przez Tuska coraz rzadziej że -Z SLD, nigdy. Ale przecież nigdy nie mówił - Z LiDem nigdy. Prawda?
O bombie jaka miał wybuchnąć na sobotniej konwencji PO i zmieść PiS z powierzchni ziemi mogę powiedzieć tylko że wybuchła w piątek i to Tuskowi w rękach tak że jej odłamki nawet nie musnęły Kaczyńskich.
Na koniec trochę na zupełnie inny temat. 17 września. 68 rocznica napaści Rosji sowieckiej na Polskę. W zamieszaniu politycznym związanym z kampanią wyborczą, nie zapominajmy o tym co było przyczyną olbrzymich i do tej pory nieodrobionych strat w inteligencji polskiej. Skutki tego wydarzenia odczuwaliśmy przez wszystkie następne lata i odczuwamy nadal. A to już łączy tę rocznicę z naszą obecną sytuacją polityczną


Komentarze
Pokaż komentarze (17)