A dzieje się dzieje.
Przy okazji ostatniej skargi Pani RR-K(piszę ostatniej bo skargi to poza ubliżaniem przeciwnikom i rozmówcom jedna z czołowych form aktywności Pani R) do Pana Krawczyka na nieobyczajności jakie Panią Renatę spotkały w komentarzach pod tekstem FYM, zapytałem naszego Gospodarza czy reaguje wyłącznie wtedy kiedy ktoś się poskarży? Bo jakoś nie zauważyłem jego aktywności w blogu Pani R.
Odpowiedź dostałem wczoraj. Pośrednią bo pośrednią ale dostałem.
Komuś wreszcie nerwy puściły i poszperał w blogu Pani Reni i poskarżył się A Pan Krawczyk jak to wyjaśnił w komentarzach nie zwraca uwagi na datę wykroczenia przeciwko przyzwoitości tylko na zasadność skargi. Efekt - usunięcie wskazanych komentarzy. Mnie osobiście to szkoda tych komentarzy jako że były one jaskrawym dowodem poziomu dyskusji jaki stara się narzucić Pani Renia. Pan Krawczyk posunął się dalej przeczytał to co Pani Renia napisała o nim i poczuł się znieważony i słusznie. Zablokował więc Pani Reni możliwość komentowania.
No i rozpętało się piekło. W sukurs Pani Renacie przyszli wielbiciele jej talentu gromiąc Gospodarza za to co zrobił z "czołową blogerką" Salonu.
Zupełnie i nikogo z jej obrońców nie przekonały słowa że nie data wykroczenia jest tu ważna a data skargi. Bronili RR-K z taką zawziętością że porównali ja nawet do Maryli i nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić czy rzeczywiście zachowanie Maryli nie było przez Gospodarza traktowane podobnie. Wszyscy twierdzili że to spisek PiSowski i że Maryla robi w Salonie za nietykalną. A wystarczyło w tym samym blogu Pana Krawczyka sięgnąć do kilku wpisów wcześniejszych by przekonać się że to nie prawda i że Gospodarz reagował na skargi również na Marylę.
Jak zwykle emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Po co komu rozsądek kiedy biją naszych.
Padł oczywiście argument Ze artykuł FYM będący reakcją na artykuł RR-K był na SG a jej nie. To fakt. I fakt ten wcale mnie nie dziwi. Po pierwsze nie uważam żeby dobry artykuł musiał powodować wyciąganie z kosza zły artykuł nawet jeżeli jest to polemika. Kto chce niech go sobie znajdzie. Od kiedy to gorsze ma byś promowane przez lepsze? Poziom, język, argumentacja, kultura, jednym słowem wszystko to o zmianę czego od kwietnia ubiegłego roku proszę Panią RR-K tak różni te artykuły że nie można ich umieszczać razem.
Wielbicielom i obrońcom Pani Renaty dedykuję garść pereł z jej twórczości. Ot taki ch pierwszych lepszych z brzegu wziętych I nie zamierzam robić tu bibliografii, jak ktoś nie wierzy lub chce naocznie się przekonać niech sam poszuka. To wcale nie jest trudne. I wcale nie jest stare.
"knajackie interesy małych cwaniaków, matołowatych, trefniś, ćwierćinteligenci z PiS, kompletnych miernot, pazernych niedouków, pełnego durniów i pochlebców, motłochem ani ze swołoczą, PiSowski klub chamstwa i agresji, niedouczonego matolstwa, durniów, tupet i głupia, gówniarska bezczelność, kompleks niższości tych agresywnie głupich PiSowców, załganego życiorysu, miernego intelektu, bolszewia PiSowska, aktywiści-miernoty i tłuszcza samoobroniarska, Bezwartościowych kłamców i oszustów, brak etyki, za niedokształcenie połączone z ogromną pewnością siebie jaka zawsze cechuje ludzi małego pokroju, miernot i służalczych fagasow, obrzydliwy, krzykliwy, wulgarnie i kramarsko pazerny rząd Kaczyńskiego,".
Te bardziej dosadne poznaliście w blogu Pana Krawczyka, albo dzięki Archiwiście, któremu za kolekcjonowanie ich oberwało się od Pani Reni jej zwyczajowym wyzwiskiem "SBeckie metody".
Bo jak Pani Renia się skarży to ma rację, ale kiedy na Panią Renię skarżą, to jest obraza majestatu. Mało tego, Pani Renata w swoim blogu kreuje się na męczennicę.





Komentarze
Pokaż komentarze (7)