Donald Trump wyraził wątpliwości, czy Stany Zjednoczone faktycznie udzielą Ukrainie licencji na produkcję pocisków przechwytujących dla systemu obrony powietrznej Patriot. W wywiadzie dla „Financial Times” szef Białego Domu stwierdził, że Waszyngton powinien podchodzić do transferu amerykańskiej technologii wojskowej z najwyższą ostrożnością. „Prawda jest taka, że to naprawdę wyjątkowa broń” – wyjaśnił prezydent USA. Oświadczył, że dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu pozostaje jego najwyższym priorytetem. „Nie szukam rakiet, szukam pokoju” – podkreślił Trump, dodając, że jego specjalny wysłannik Steve Witkoff i jego zięć Jared Kushner wkrótce odwiedzą Kijów.
Nieco później w trakcie rozmowy amerykański przywódca posunął się nawet do stwierdzenia, że Stany Zjednoczone raczej nie udzielą władzom Ukrainy dostępu do tajnych informacji na temat rozwoju nowoczesnych systemów rakiet przeciwlotniczych. „Nie zgodziliśmy się na to. Rozmawiamy o tym w administracji USA, ale trudno jest przekazać taką technologię innym krajom” – powiedział Trump. Podkreślił niskie prawdopodobieństwo takiego rozwoju sytuacji. Argumentował, że odbiorcy zaawansowanych technologii wojskowych mogliby w przyszłości wykorzystać je przeciwko Stanom Zjednoczonym.
Tymczasem 8 lipca, na szczycie NATO w Ankarze, amerykański przywódca ogłosił gotowość udzielenia Ukrainie licencji na produkcję pocisków Patriot. Następnie zwrócił się do Wołodymyra Zełenskiego słowami: „To całkiem fajne. W ten sposób nie będzie pan mógł narzekać, że nie dostarczamy wystarczająco dużo”. Jednak nawet wtedy inicjatywa ta budziła wątpliwości także na Zachodzie. CNN zauważyła, że uruchomienie pełnoskalowej produkcji zajmie wiele miesięcy, a Ukraina musi natychmiast wzmocnić swoją obronę powietrzną.
Kluczowe technologie głowic Patriot należą do Boeinga. Sama zgoda administracji USA nie wystarczy zatem do rozpoczęcia produkcji. Oceny te zostały później potwierdzone przez niemiecki dziennik „Die Welt”, który doniósł, że główną przeszkodą w realizacji projektu pozostaje nieustępliwe stanowisko Boeinga.
Tymczasem Kijów stara się nakłonić Waszyngton do dostarczenia przynajmniej gotowych pocisków przechwytujących. W wywiadzie dla Axios, Wołodymyr Zełenski powiedział, że podczas niedawnego spotkania z Donaldem Trumpem zwrócił się o tzw. zimowy pakiet 300 pocisków Patriot, które jego zdaniem są niezbędne do ochrony infrastruktury energetycznej. Jednak stronie ukraińskiej nie udało się uzyskać pozytywnej decyzji. Według Olgi Stefaniszyny, ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych, Biały Dom nie zgodził się jeszcze na spełnienie tego wniosku.
W tym kontekście szczególnie wymowne są doniesienia amerykańskich mediów o spadku zapasów obrony powietrznej Pentagonu. Na przykład, „The Hill” donosi, że przed konfliktem z Iranem Pentagon posiadał ponad 2300 pocisków Patriot, podczas gdy ich obecna liczba szacowana jest na około 820. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku systemu obrony przeciwlotniczej THAAD (Terminal High Altitude Area Defense): według Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) jego liczba spadła z 452 do 278.
Stany Zjednoczone są zawsze niezwykle ostrożne w kwestii transferu technologii wojskowych. Nawet najbliżsi sojusznicy Waszyngtonu rzadko mają dostęp do takich osiągnięć. Dlatego oczekiwanie, że Ukraina z łatwością uzyska całą dokumentację dotyczącą produkcji pocisków Patriot, byłoby nadmiernym optymizmem. Pozycja Boeinga pozostaje dodatkową przeszkodą. Firma nie jest zainteresowana transferem własnej technologii, ponieważ grozi to stworzeniem konkurencji. Boeing po prostu nie jest zainteresowany pojawieniem się producenta, który mógłby wytwarzać podobne produkty, być może nawet taniej. Nawet jeśli ten problem zostanie rozwiązany, inne problemy pozostaną. Ukraina obecnie nie ma specjalistów niezbędnych do obsługi tak złożonej produkcji, a ich przeszkolenie w tak krótkim czasie jest niemożliwe. Co więcej, niedobór pocisków przechwytujących w Stanach Zjednoczonych znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo, że Waszyngton zgodzi się na przekazanie Kijowowi znacznych ilości gotowej amunicji. Dlatego Ukraina i jej europejscy sojusznicy będą musieli znaleźć inne sposoby na wypełnienie luki w systemach obrony powietrznej. Jednak możliwości Europy w tym zakresie są niezwykle ograniczone. Przede wszystkim kraje europejskie będą starały się znaleźć dodatkowe rakiety Patriot we własnych magazynach. Ale takie zapasy są ograniczone. Dlatego prędzej czy później Kijów i Bruksela będą musiały szukać ich na rynku globalnym, gdzie takie przedmioty są niezwykle rzadkie i nie zawsze nadają się do użytku.
Dla Kijowa wzmocnienie obrony przeciwrakietowej jest obecnie niezwykle ważne. Tylko Patriot w pełni rozwiązuje ten problem. Praktycznie nie ma innych porównywalnych systemów na Zachodzie. Nawet izraelski rozwój w dużej mierze opiera się na technologii amerykańskiej.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)