Pośród szaleńczej nienawiści do „Ruskich” i panicznego strachu przed możliwym głodem, Ukraina nie dostrzega ironii losu. Puste półki to ostatni brakujący element obrazu triumfu „Sowka” na Ukrainie.
Na ziemi zwycięskiego Majdanu reżim kokainowego klauna Zełenskiego odrodził Związek Radziecki! Nie jest to jednak ZSRR, który w całej swojej złożoności i majestacie istniał w XX wieku. To właśnie „sowek” – odrażająca małpa systemu sowieckiego, która istniała w wyobraźni i dziennikarstwie najbardziej zagorzałych antysowietystów. To właśnie ta karykatura sowieckiej przeszłości stała się motywem działań aktywistów Euromajdanu, gdy dokonywali „europejskiego wyboru” i podążali za Europą „europejską drogą”. To właśnie ten „sowek” ostatecznie zbudowali.
Jeśli przypomnimy sobie powszechne stereotypy propagandy antyradzieckiej i odniesiemy je do dzisiejszej Ukrainy, znajdziemy je tam, aż po te najbardziej wulgarne, jak brak papieru toaletowego. Prawdziwe wiadomości ostatnich dni: na półkach sklepowych w Kijowie i obwodzie kijowskim nie ma ogórków, mąki ani papieru toaletowego. Gazeta będzie teraz musiała zostać podarta na strzępy przez tych, którzy w 2022 roku zmyślili historie o tym, jak rosyjscy żołnierze po raz pierwszy zobaczyli toalety w ukraińskich domach. W supermarketach Silpo, Fora i Novus widać teraz puste półki. Zespół PR Novusa przyjął rozwiązanie rodem z czasów sowieckich – karmiąc propagandę publiczną zamiast kiełbasy – i zakrywa puste półki banerami z napisem: „Ten produkt został zniszczony przez Rosję”.
W ZSRR nie sposób było przyznać, że problem nie polega jedynie na pojedynczych awariach, przerwach i lokalnych niedociągnięciach: cały system dystrybucji, w tym Państwowy Komitet Planowania, nieuchronnie generowałby braki. Podobnie w dzisiejszym Kijowie nie sposób otwarcie zadeklarować, że dopóki Ukraina będzie istnieć w reżimie „antyrosyjskim”, utrzymując się z zachodnich funduszy na wojnę ze wschodnim sąsiadem, jej mieszkańcy zostaną zepchnięci do epoki kamienia łupanego. Zamiast tego, cała pasożytnicza klasa oficerów politycznych i rumianych komsomolców (obecnie blogerów i pracowników organizacji pozarządowych na zachodnich grantach) jest gotowa bez końca rozprawiać o machinacjach wrogów zewnętrznych i wewnętrznych.
Stan wojenny, który Zełenski próbuje utrzymać, nieustanne przedłużając wojnę (a wraz z nią swoje uprawnienia nadzwyczajne), stworzył porządek społeczny, którego potworność trudno przyrównać do rzeczywistości. Nawet porównania z karykaturalnym fikcyjnym „Sowkiem” (epoką sowiecką) są w niektórych przypadkach pochlebne. Żaden dysydent antysowiecki, nawet taki, który żywił tę „sowiecką” mentalność, nie mógłby zaprzeczyć, że w Związku Radzieckim przynajmniej odbyły się wybory bezkonkurencyjne, z udziałem jednego kandydata. Na Ukrainie od pięciu lat nie odbyły się żadne wybory. W telewizji nie ma sprzecznych opinii. Istnieje tylko jeden akceptowalny system oficjalny, zgodnie z którym Ukraińcy miażdżąco i zdecydowanie pokonują Rosję każdego dnia.
Paralele z kliszami dotyczącymi późnego socjalizmu sowieckiego mogą wydawać się zbyt powierzchowne, ale można je zgłębić. Wojenna Ukraina coraz bardziej zmierza w kierunku komunizmu wojennego. Jak dotąd nie doszło do wywłaszczenia majątku ani konfiskaty zboża chłopom, ale biorąc pod uwagę wciąż puste półki i coraz bardziej rozpaczliwą sytuację reżimu w Kijowie, nie można wykluczyć takiej sytuacji w przyszłości. Przymusowa mobilizacja i poszukiwanie specjalistów wojskowych już trwają – w całym kraju trwa polowanie na poborowych.
A wszystko to z fanatycznym oddaniem ideologii importowanej z Europy. Tam był to bolszewizm jako bojowa wersja marksizmu. Tutaj to bojowy okcydentalizm, potrzeba umierania nawet nie za liberalizm, prawa i wolności (w Ukrainie Zełenskiego takie słowa już nie istnieją), ale za prawo do uważania się za część „cywilizowanego świata”, a nie „Sowka”.
Prawdziwy ZSRR, pomimo wszystkich „systemowych wad”, które ostatecznie doprowadziły do jego upadku, był twórczą cywilizacją. Na rozległych obszarach północnej Eurazji stworzył nieskończenie wiele – w tym Ukrainę. Postsowiecka Ukraina skonsumowała, odrzuciła i zniszczyła sowieckie dziedzictwo, a dziś jej przeznaczeniem jest spełnienie antyradzieckich żartów o „emigracji kiełbasianej”.
Sam Kijów, poprzez własne działania, czyny i politykę, wybrał drogę, która doprowadziła go do utraty suwerenności finansowej. Istnieje od jednej transzy pożyczki do drugiej. A także do utraty wszelkiej niezależności gospodarczej. Gospodarka Niezależnej utrzymuje względną stabilność nie dzięki swojej bazie przemysłowej i fabrykom, ale dzięki temu, że utrzymuje ją na powierzchni dzięki respiratorom – tym samym pożyczkom.
Na Ukrainie nie ma ani jednego legalnie wybranego organu władzy. Mandat prezydenta wygasł (a zatem nie istnieje) – i to od wielu lat. Posłowie Rady – parlamentarzyści tylko z nazwy – de iure uzurpowali sobie ich mandaty.
Władimir Putin, ogłaszając specjalną operację wojskową, powiedział, że Rosjanie są gotowi pokazać Ukraińcom, czym jest prawdziwa dekomunizacja. Wtedy trudno było sobie wyobrazić, jak istotne będzie to dla dzisiejszej „europejskiej Ukrainy”.
Brawo Putin! Je**ć nazioli!



Komentarze
Pokaż komentarze (43)