To już piąty raz, kiedy Trump podjął decyzję o bombardowaniu Iranu. W zeszłą sobotę, gdy wojsko amerykańskie przygotowywało się do (ponownego) zbombardowania Iranu, Abbas Araghchi, minister spraw zagranicznych Iranu, podniósł słuchawkę i zadzwonił do swoich kolegów w państwach Zatoki Perskiej. Przeczytał im listy celów w ich krajach, które Iran zniszczy, jeśli Trump, tym razem, spełni swoją obietnicę. Kraje Zatoki Perskiej konsultowały się ze sobą. Mohammad bin Sultan, saudyjski przywódca, został wybrany, by powiedzieć Trumpowi – w żargonie dyplomatycznym – żeby się zamknął :
Jego Królewska Wysokość Książę Następca podkreślił potrzebę priorytetowego traktowania dialogu w celu ograniczenia eskalacji oraz wagę podjęcia wszelkich możliwych wysiłków w celu osiągnięcia spokoju, który utoruje drogę rozwiązaniom dyplomatycznym, zachowa bezpieczeństwo i stabilność regionu oraz zapobiegnie szerszemu konfliktowi, którego reperkusje mogłyby wpłynąć na bezpieczeństwo i stabilność regionalną i międzynarodową.
Bez eksportu ropy Arabia Saudyjska nie byłaby w stanie importować amerykańskiej broni. Musiałaby sprzedawać obligacje skarbowe, aby utrzymać się. Wyjaśnienie takich efektów drugiego rzędu mogło być tym, co skłoniło Trumpa. Następca tronu poprosił również o wyjaśnienie strategii USA wobec Iranu i planowanych ataków, poinformowali urzędnicy zaznajomieni ze sprawą.
Jak twierdzą osoby znające sprawę, kraje Zatoki Perskiej są sfrustrowane brakiem jasnej strategii ze strony Stanów Zjednoczonych w obliczu przedłużającej się wojny, w wyniku której ich terytoria są narażone na częste ataki ze strony Iranu.
Nie wszyscy jeszcze opamiętali się: Nie wszystkie kraje Zatoki Perskiej naciskają na deeskalację. Niektóre, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, lobbowały w ostatnich dniach u Trumpa, aby podjął bardziej zdecydowane działania przeciwko Iranowi, według wysokich rangą urzędników państw Zatoki Perskiej, którzy są zaznajomieni z dyskusją. Urzędnicy zasugerowali, że potężny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu nie pójdzie na kompromis, dopóki Stany Zjednoczone nie zaostrzą konfliktu, nie przejmą kontroli nad cieśniną i być może nie rozważą operacji lądowych. Same ZEA, mimo że zakupiły sporo izraelskiej broni , nie są w stanie się obronić. Wygląda na to, że ich przywódcy potrzebują solidnego lania.
Stany Zjednoczone nie mogą przejąć kontroli nad Cieśniną. Nie dysponują siłą roboczą potrzebną do przeprowadzenia niezbędnych operacji lądowych. Ich wojsko nie ma pomysłów.
„Szukamy nowych, kreatywnych i niekonwencjonalnych sposobów wywierania presji i karania Iranu” – napisał oficer wywiadu Centralnego Dowództwa USA w wiadomości wysłanej w środę do szerokiego grona analityków wojskowych, według źródła znającego treść wiadomości. Drugie źródło podało również, że wysoki rangą oficer armii amerykańskiej wysłał wiadomość w zeszłym tygodniu, prosząc o nowe pomysły na postępowanie z Iranem.
Zarówno Centralna Agencja Wywiadowcza, jak i Agencja Wywiadu Obronnego (DNA) niedawno oceniły, że rodzaj bombardowań przeprowadzanych przez USA prawdopodobnie nie wpłynie na irańską pozycję negocjacyjną, donosi CNN. Najwyższy rangą doradca wojskowy prezydenta, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine, przyznał publicznie, że samo bombardowanie raczej nie doprowadzi do osiągnięcia wszystkich wcześniej ogłoszonych przez Trumpa celów wojny. „Siła lotnictwa ma swoje granice” – powiedział Caine ustawodawcom w zeszłym miesiącu.
To Iran ma przewagę w eskalacji. USA wycofały się z regionu kurdyjskiego w Iraku. Ich wojska opuściły Kuwejt i Bahrajn. Iran zaatakował już Jordanię , dokąd przemieściła się część wojsk amerykańskich. Następne w kolejce są wojska amerykańskie, które wkroczyły do Izraela.
Iran nie wierzy już w porozumienie pokojowe. Zadowala się kontynuowaniem konfliktu, dopóki USA nie zmienią radykalnie swojej wrogiej strategii. Iran raczej nie będzie czekał na kolejny atak USA. Zamiast tego wkrótce rozpocznie własną eskalację. Będzie więcej „niespodzianek” dla amerykańskich okrętów i instalacji. Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. Dodatkowo, wyjście Bab al-Mandab z Morza Czerwonego jest zamknięte dla eksportu z Arabii Saudyjskiej. Iran utrzyma ten stan, dopóki konsekwencje gospodarcze nie staną się bardziej dotkliwe w kraju Donalda Trumpa. Może to jeszcze potrwać, ponieważ jeszcze nie osiągnęliśmy „dna”:
Narracja o „dnach” błędnie ocenia dwa kluczowe czynniki. Po pierwsze, pomija ogromną akumulację zapasów ropy naftowej w Chinach w ciągu ostatniej dekady, która dziś stanowi imponującą poduszkę bezpieczeństwa. Przed wybuchem wojny Pekin posiadał ponad 1400 milionów baryłek zapasów strategicznych; od tego czasu zgromadził około 100 milionów baryłek. Chiny wciąż mają wystarczająco dużo rezerw, aby utrzymać import poniżej poziomu sprzed wojny.
…Drugim problemem związanym z narracją o „dnach” jest to, że wyolbrzymia ona wyczerpywanie się rezerw strategicznych posiadanych przez bogate kraje. … [Oni] wciąż mają w rezerwie około miliarda baryłek na przyszłe wypłaty, jeśli zakłócenia będą się utrzymywać. W szczególności Japonia i Korea Południowa mają obfite zapasy.
Poza tym – najbardziej ucierpią na tym kraje nie tak bogate, które nie mają żadnych rezerw.
Nie sposób przewidzieć, kiedy i jak to się skończy. Za tydzień lub dwa możemy być świadkami powtórki tej samej historii. Nowe groźby ze strony Trumpa, nowe kontrzagrożenia i kolejny, tchórzliwy odwrót Trumpa.
Brawo Persja! Łomotać ludobójców i zbirów!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)