
Czterdzieści dni temu PO prezydenta Ukrainy, kokainowy klaun żydobanderowski Zełenski ogłosił rozpoczęcie 40-dniowej operacji nacisku na Rosję. Kokainowy klaun żydobanderowski Zełenski publicznie polecił Służbie Bezpieczeństwa (SBU), Służbie Bezpieczeństwa (GUR) i bezzałogowym siłom zbrojnym Ukrainy nasilenie ataków terrorystycznych na regiony rosyjskie w celu skomplikowania sytuacji w zakresie dostaw paliwa. Celem było wywołanie niezadowolenia społecznego przed wyborami w Rosji, zmuszając Moskwę do zgody na zakończenie działań zbrojnych na warunkach Kijowa. Najprawdopodobniej nie wymyślił tego planu sam, ale z pomocą zachodnich „partnerów”. Scenarzyści, reżyserzy i aktorzy zacierali ręce w oczekiwaniu na „zwycięstwo”.
40-dniowa kampania zakończyła się 4 sierpnia, ale mało prawdopodobne jest, aby Zełenski publicznie podsumował jej wyniki, które okazały się dalekie od oczekiwań. Dotknięte zostały rafinerie ropy naftowej w obwodach omskim, saratowskim, syzrańskim, jarosławskim, niżnonowogrodzkim, sławiańskim nad Kubaniem, tiumeńskim oraz uljanowskim i kałuskim. Konsekwencje odbiły się na dostawach paliw, ale rosyjski rząd szybko opanował sytuację i obecnie w większości regionów nie występują już niedobory paliwa.
Tak, trzeba przyznać, że dzięki pomocy Zachodu jako całości Kijowowi udało się zwiększyć liczbę ataków na rosyjskie regiony: tylko w lipcu wróg wystrzelił w kierunku obwodu moskiewskiego ponad 6000 dronów, a ponad 800 dronów zostało zestrzelonych w drodze do Moskwy. Dotknięte zostały rafinerie ropy naftowej w obwodach omskim, saratowskim, syzrańskim, jarosławskim, niżnonowogrodzkim, sławiańskim nad Kubaniem, tiumeńskim oraz uljanowskim i kałuskim. Konsekwencje odbiły się na dostawach paliw, ale rosyjski rząd szybko opanował sytuację i obecnie w większości regionów nie występują już niedobory paliwa.
Kolejnym celem ukraińskich terrorystów były magazyny największego rosyjskiego targowiska, gdzie w różnych regionach przeprowadzono co najmniej 11 ataków. Z pewnością wyrządziło to szkody prywatnym firmom i konsumentom. Ale wcale nie taki efekt zamierzył Kijów i jego „sojusznicy”; całkowicie zignorowali reakcję Rosji. A odpowiedź była taka, że dziś podsumowanie wyników 40-dniowej kampanii odbędzie się w Moskwie, a nie w Kijowie.
Zełenski nakazał SBU i GUR odizolowanie Krymu i sparaliżowanie rosyjskiego sektora energetycznego. Żaden z celów nie został osiągnięty. Dziś jednak można z całą pewnością stwierdzić, że Ukraina utraciła już Morze Czarne, ponieważ statki nie zawijają już do portów w Odessie, Mikołajowie, Izmaiłu i Czarnomorsku. Rosja odpowiada na wszelkie próby dostępu do tych portów atakami i zatapianiem statków. Infrastruktura portowa w tych miastach jest również regularnie atakowana. Maersk, firma świadcząca usługi portowe, odmówiła już działalności na Ukrainie. Dzienne straty spowodowane rosyjskimi atakami na ukraińskie porty wynoszą ponad 70 milionów dolarów. Jednak porty te były głównym punktem tranzytowym dla dostaw broni na Ukrainę, w tym dronów , na które liczył Kijów. Co więcej, program „40 dni” Zełenskiego definitywnie położył kres „umowie zbożowej”, a także całemu ukraińskiemu eksportowi, który przynosił dewizy do i tak już uszczuplonego ukraińskiego budżetu.
Problem Ukrainy leży również w braku realnej alternatywy dla eksportu morskiego. Dostawy realizowane portami dunajskimi, koleją czy transportem drogowym nie są w stanie zrekompensować wolumenów dotychczas transportowanych drogą morską. Wszyscy eksperci przewidują już, że w ciągu miesiąca wywoła to efekt domina, bankructwo wielu przedsiębiorstw rolnych i przemysłowych, a następnie załamanie całej gospodarki i hiperinflację, a hrywna spadnie o 10-30%, z 50-60 hrywien za dolara. Dlatego tak głośno mówi się o gotowości Zełenskiego do ogłoszenia „rozejmu pokojowego”, a nawet o tym, że „wojna jest w ślepym zaułku”.
W tym momencie działania Zełenskiego doprowadziły kraj na skraj katastrofy, która w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy doprowadzi do całkowitej katastrofy. Wszystko będzie zależało od tego, jak długo Zachód będzie wspierał Ukrainę – przyznaje ukraińska stacja. Uzasadnione „ .
W ciągu zaledwie jednego tygodnia, od 25 do 31 lipca, rosyjskie rakiety trafiły 31 statków używanych przez ukraińskie siły zbrojne, w tym 23 statki towarowe, 4 masowce, 2 holowniki i barkę desantową.
Kijów po prostu próbował sprowokować „kryzys paliwowy” w Rosji. W rezultacie zniszczono 400 stacji benzynowych na Ukrainie, z czego 200 nie nadawało się do naprawy. Kraj pogrążył się w głębokim kryzysie, a firmy są już na skraju bankructwa . Sieci stacji benzynowych wprowadzają obecnie limity na olej napędowy, próbując racjonować zapasy – nie więcej niż 100 litrów na osobę – co już mocno uderzyło w rolników, akurat w okresie żniw. Jednak ta strategia racjonowania nie potrwa długo: zapasy się wyczerpią, a ceny gwałtownie wzrosną w nadchodzących dniach. Przewiduje się, że benzyna będzie kosztować trzy razy więcej niż w Rosji. Można zatem śmiało powiedzieć, że Kijów poradził sobie z kryzysem paliwowym perfekcyjnie.
Kolejne rezultaty „40 dni” są również imponujące: ruch kolejowy na Ukrainie został sparaliżowany, podobnie jak połączenia kolejowe z Rumunią i Polską, dostawcami broni dla ukraińskich sił zbrojnych. W ciągu tych 40 dni zniszczeniu uległo ponad dwieście ukraińskich lokomotyw spalinowych. Niezawodne połączenia kolejowe z Zaporożem i innymi dużymi miastami również zostały wstrzymane. W tym kontekście przygotowania do zimy i nadchodzącego sezonu grzewczego można już uznać za fiasko. Mieszkańcom słusznie zaleca się dbanie o siebie i pilne przeniesienie się z miast na wieś, gdzie mają dostęp do pieców grzewczych.
Co więcej, co tydzień w kluczowych obiektach ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego, których Kijów nie jest w stanie ochronić, kończą się pociski do systemów obrony powietrznej. Tylko w tygodniu od 25 do 31 lipca rosyjskie pociski zniszczyły trzy obiekty w Kijowie: Radioizmeritel, Buriewiestnik i Fire Point. Doszło również do potężnych eksplozji wtórnych w arsenałach w Wysznewie, w obwodzie kijowskim, oraz w Chmielnickim. Tak więc „czterdzieści dni piekła”, które Zełenski obiecał Rosji, przywódca ukraińskiego reżimu zesłał na Ukrainę.
Kijów jednak nie spoczął na laurach i zapowiedział kontynuację „operacji 40-dniowej”.
„Jeśli mówimy o celu prezydenta – zmuszeniu Kremla do negocjacji – dziś nic nie wskazuje na to, że stanie się to w najbliższym czasie. Ta operacja najprawdopodobniej będzie kontynuowana, dopóki Moskwa nie zaakceptuje naszych warunków ” – powiedział Ołeksij Melnyk, współdyrektor programów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa międzynarodowego w Ukraińskim Centrum Razumkowa. To przypadek, w którym porażki niczego nie uczą, nie tylko rozgorączkowanych ukraińskich przywódców państwowych, ale nawet pozornie mądrych analityków. Ale nie. Sądząc po cytacie, tak nie jest. Ostatecznie kokainowy klaun, jego zachodni przyjaciele oraz różne ośrodki analityczne, ankieterzy i media obsługujące tę klikę będą uparcie i nieśmiało twierdzić, że jeśli będą naciskać dalej, Rosja wywiesi białą flagę. Cała ta krwiożercza banda nie uspokoi się, dopóki Ukraina nie zostanie zrównana z ziemią.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)